Polska stała się ulubionym sojusznikiem USA w Unii Europejskiej - piszą hiszpańskie media po spotkaniu Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa w Waszyngtonie. Niemieckie media skupiają się natomiast na możliwym przeniesieniu części wojsk amerykańskich z Niemiec do Polski. W ocenie francuskiego "Le Monde" prezydent nie osiągnął w Waszyngtonie oczekiwanych rezultatów.

REKLAMA

Hiszpańskie media oceniają, że deklaracja amerykańskiego prezydenta o najlepszych w historii relacjach obu państw nie jest pustym hasłem.

Warszawa ulubionym sojusznikiem w UE

Madrycki dziennik “La Razon" wskazuje, że wizyta prezydenta Dudy w Białym Domu była potwierdzeniem pogłębiających się stosunków polsko-amerykańskich. Odnotowuje pochlebne opinie wypowiedziane przez Trumpa o jego polskim rozmówcy.

Dziennik twierdzi, że przyjęcie Dudy w czasie pandemii koronawirusa to komunikat dla świata o bardzo dobrych relacjach polsko-amerykańskich.

Warszawa stała się ulubionym sojusznikiem Waszyngtonu w Unii Europejskiej. (...) USA skierują do Polski część swoich wojsk wycofywanych z Niemiec" - napisał “La Razon", wskazując, że Polska spełnia oczekiwanie Trumpa co do wysokości wydatków na obronność na poziomie 2 proc. PKB.

Także dziennik “El Pais" odnotowuje zapowiedź Trumpa wysłania części amerykańskich wojsk z Niemiec do Polski. Stołeczna gazeta zaznacza, że wizyta w Białym Domu jest gestem poparcia dla Dudy, ubiegającego się w niedzielnych wyborach o reelekcję.

Gazeta wskazuje na dobre relacje Trumpa i Dudy, które przełożyły się na kilka ważnych umów parafowanych przez obu polityków od 2017 r., m.in. o włączeniu Polski do amerykańskiego programu bezwizowego czy o współpracy USA i Polski w zakresie technologii 5G.

“El Pais" odnotował też środową zapowiedź Trumpa o zacieśnieniu współpracy USA z Polską na podstawie oczekiwanej umowy dotyczącej obrony, a także o wspólnej inwestycji obu krajów w elektrownię atomową w Polsce.

Krytyka pod adresem Niemiec

Niemieckie media w relacjach ze spotkania prezydenta Andrzeja Dudy z prezydentem USA Donaldem Trumpem skupiają się na możliwym przeniesieniu części wojsk amerykańskich z Niemiec do Polski. Akcentują też krytyczne słowa Trumpa wypowiedziane pod adresem Niemiec.

Na wspólnej konferencji prasowej z Dudą Trump ponownie zapowiedział wycofanie części wojsk amerykańskich z Niemiec i wzmocnienie militarnej obecności USA w Polsce.

Komentarz na stronie tygodnika "Die Zeit" zwraca uwagę na to, że prezydent USA po raz kolejny oskarżył Niemcy o przeznaczanie zbyt małych środków na obronność. W artykule zaznaczono, że Duda poprosił Trumpa, by żołnierze amerykańscy nie opuszczali Europy, ponieważ bezpieczeństwo kontynentu jest dla niego bardzo ważne.

"Die Zeit" zauważa też, że plan zredukowania liczby wojsk amerykańskich w Niemczech spotkał się również z krytyką w USA, w tym w Partii Republikańskiej. "Wielu republikańskich parlamentarzystów obawia się osłabienia więzi transatlantyckich i możliwości odstraszania Rosji" - pisze w tym kontekście gazeta.

W podobnym tonie utrzymany jest artykuł dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Poprzez częściowe wycofanie wojska amerykańskich Trump chce ukarać Niemcy za wciąż za małe wydatki na obronę - ocenia dziennik. Gazeta zauważa jednak, że chociaż rząd w Warszawie od dawna zabiega o wzmocnienie amerykańskiej obecności wojskowej w swoim kraju - co ma służyć przede wszystkim odstraszaniu Rosji - władze Polski podkreślają, że nie powinno się to odbywać kosztem Niemiec.

"FAZ" zwraca uwagę, że podczas spotkania z polskim odpowiednikiem amerykański prezydent po raz kolejny skrytykował budowę gazociągu Nord Stream 2. "Niemcy płacą Rosji miliardy dolarów za zakup energii przez ten rurociąg" - cytuje słowa Trumpa.


Pierwsza wizyta od wybuchu pandemii koornawirusa


Z kolei komentarz dziennika "Die Welt" skupia się na osobistych relacjach Dudy i Trumpa. Zaznacza, że polski prezydent jest już po raz trzeci przyjmowany przez obecnego amerykańskiego przywódcę w Białym Domu, podczas gdy np. Angela Merkel gościła tam dwa razy. Autor podkreśla kurtuazyjne gesty między liderami i to, że była to pierwsza wizyta głowy obcego państwa w Waszyngtonie od czasu wybuchu epidemii koronawirusa w USA.

W ocenie "Die Welt", spotkanie Dudy z Trumpem ma też pomóc polskiemu prezydentowi w uzyskaniu dobrego wyniku w niedzielnych wyborach, w których będzie się on ubiegał o reelekcję. Przywódca USA długo chwalił Polskę i jej współpracę ze swoim krajem oraz NATO, jednocześnie krytykował postawę Niemiec, w szczególności jej niskie nakłady na zbrojenia i relacje z Rosją - relacjonuje dziennik.

"Le Monde": Duda nie osiągnął oczekiwanych rezultatów

Prezydent Andrzej Duda nie osiągnął w Waszyngtonie oczekiwanych rezultatów przed pierwszą turą wyborów prezydenckich w Polsce - komentuje w czwartek francuski dziennik "Le Monde" jego spotkanie z przywódcą USA Donaldem Trumpem.

W artykule zatytułowanym "W Polsce bardzo chaotyczna kampania wyborcza" gazeta podkreśla, że wizyta miała dać ostateczny impuls do ponownego wyboru Dudy - jednego z nielicznych i "nieliberalnych" sojuszników Trumpa w Europie.

"Polskim władzom pozostał jednak niedosyt" - ocenia autor tekstu, wskazując, że spotkanie nie doprowadziło do żadnej konkretnej deklaracji, szczególnie w zakresie wzmocnienia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce.

Amerykański prezydent nie szczędził jednak pochlebstw szefowi polskiego państwa - zauważa "Le Monde". Duda chwalony był jako "przyjaciel", który wykonał "świetną robotę". Trump wyrażał też nadzieję, że polski prezydent "odniesie sukces" w wyborach.

"Nigdy nie byliśmy tak blisko jak teraz" - stwierdził Trump, co - zdaniem dziennika - chciały usłyszeć polskie władze. Jest to "deklaracja, która znajdzie znaczący oddźwięk w prorządowych mediach, niezależnie od braku konkretnych wyników (rozmów)" - ocenia gazeta.

Według "Le Monde" ta "nieoczekiwana wizyta stanowi kulminację najbardziej nietypowej spośród kampanii wyborczych w Polsce od 1989 roku". Dziennik przypomina okoliczności przesunięcia wyborów z 10 maja oraz obawy Polaków mieszkających za granicą, czy będą mogli wziąć udział w wyborach w związku z utrudnieniami spowodowanymi pandemią koronawirusa.

Wskazuje, że Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (ODIHR/OBWE) ogłosiło wysłanie obserwatorów na wybory w Polsce. Gazeta zauważa, że sondaże przewidują rekordową frekwencję wyborczą, dzięki czemu wynik końcowy jest bardziej niepewny niż kiedykolwiek, ponieważ może zaważyć na nim kilkadziesiąt tysięcy głosów.

Chociaż wielu kandydatów próbowało przełamać duopol między PiS a centroprawicową PO, który od prawie 15 lat dominuje na polskiej scenie politycznej, wszystko wskazuje na to, że ta dwubiegunowość jest obecnie nie do przejścia - ocenia dziennik.

"Le Monde" zwraca uwagę na "polskich nacjonalistów" w głosowaniu, którzy "z historycznie niedocenianym potencjałem wyborczym, z powodu braku wiarygodnego lidera, w tej kampanii znaleźli swojego przywódcę w osobie 38-letniego Krzysztofa Bosaka". Gazeta określa go jako osobę, która "zręcznie i grzecznie się komunikuje, ale budzi grozę w debatach telewizyjnych".

"Ta kampania pozostanie w polskiej historii jako jedna z najbardziej chaotycznych, w której liberalny kandydat z jednej strony i przedstawiciel obozu populistycznego z drugiej strony stoczyli najbardziej zaciekłą walkę, w której wszystkie ciosy były dozwolone" - podsumowuje dziennik.

Podsumowując wyścig wyborczy w Polsce, "Le Monde" konstatuje, że praworządność nie była tematem obecnym w kampanii wyborczej.