Niemcy nie mają już nadziei, Polacy natomiast chcą zawalczyć o kolejny triumf w Turnieju Czterech Skoczni! To może być piąte w historii biało-czerwone zwycięstwo w prestiżowym tournée oraz trzecie zwycięstwo Kamila Stocha w tym cyklu. Przed nami kwalifikacje do ostatniego, finałowego konkursu w Bischofshofen. Sprawdźmy zatem, skąd wzięła się rewelacyjna forma Kamila Stocha.

REKLAMA

Lider naszej kadry pokazał się już w Engelbergu, gdzie w pierwszym konkursie zajął drugie miejsce. Podobnie było w Oberstdorfie na inaugurację Turnieju Czterech Skoczni. Wreszcie triumfował w Insbrucku na jednej z jego ulubionych skoczni. Choć obiekt na pewno pomógł Polakowi, to sam skoczek włożył w osiągniecie tego rezultatu ogrom pracy.

Na formę skoczka składa się mnóstwo czynników. Nie jest tak, że poprawi jeden element i wszystko działa. U Kamila wszystko zaczęło układać się jak puzzle. Brakowało paru elementów, ale wiadomo było, że one za chwilę się odnajdą i będą pasować do układanki. Dobrze wiedzieliśmy, że Kamila stać na wszystko. Było tylko kwestią czasu, żeby zaskoczył - mówi ekspert Eurosportu Jakub Kot.

Jeśli chodzi o elementy techniki skoku, to Kamil Stoch poprawił głównie pozycję dojazdową.

Jeszcze przed turniejem Kamil mówił, że jeśli źle ruszy z belki, to będzie miał złą pozycję i bardzo słabą prędkość. Było widać to w Planicy. Spięcie z tyłu, do tego wyjście z progu, które nie było płynne. W Austrii natomiast było widać już pierwsza fazę skoku wysoko nad nartą, wysoko nad bulą; było widać prędkość. Przy złych skokach Kamil męczy się nad bulą. Spina ramiona, narty są blisko siebie i nie ma wysokości - wyjaśnia Kot.

Problem techniczny Kamila Stocha widoczny był w transmisjach telewizyjnych w ujęciu od przodu. Jak zauważa ekspert: Stoch tuż za progiem krzyżował narty, a pięty prowadził blisko siebie. Do tego dochodziło wspomniane spięcie barków. Każdy z tych elementów przekładał się na słabszy skok polskiego lidera.

Forma mentalna

Kamil Stoch pracował sporo nad formą mentalną. Widzowie telewizyjnych transmisji zauważyli zapewne, że polski skoczek dopiero pod koniec grudnia przed kamerami pojawiał się uśmiechnięty i dużo chętniej udzielał odpowiedzi.

Często w rozmowie po skoku wychodzi nastrój skoczka. Czasem Kamil, lub inni reprezentanci, niekoniecznie chcą rozmawiać. Teraz u wszystkich naszych skoczków widać luz w rozmowie z dziennikarzami; widać uśmiech - zaznacza Jakub Kot.

Sam Stoch na początku sezonu przyznawał, że mimo doświadczenia i osiągnięć, nakładał na siebie zbyt dużą presję. W jednej z pokonkursowych wypowiedzi przyznał, że ustalił inne "punkty na koncentrację i to chyba przynosi efekty". Skoczkowie od lat nie chcą zdradzać tajników swoich treningów mentalnych. Widać jednak, że działania sztabu trafiły w sedno i przebudziły większość naszych skoczków z Kamilem Stochem i Dawidem Kubackim na czele.

Zawód Niemców

Niemieccy narciarze nie mają już nadziei na końcowy triumf w obecnej edycji Turnieju Czterech Skoczni. Przed kończącym rywalizację konkursem dwie czołowe lokaty zajmują Polacy: Kamil Stoch i Dawid Kubacki.

Po poniedziałkowym triumfie w Innsbrucku Stoch ma 809,9 pkt, a Kubacki zgromadził 794,7. Trzecie miejsce zajmuje Norweg Halvor Egner Granerud - 789,3. W niemieckiej ekipie najlepszy jest sklasyfikowany na czwartej pozycji Karl Geiger - 785,2, a tuż za nim jest Markus Eisenbichler - 776,5.

Dużo musiałoby się wydarzyć, żebyśmy mogli wyprzedzić przodujących Polaków. Zmobilizuję w Bischofshofen wszystkie swoje siły, ale nastawienie na zwycięstwo w klasyfikacji generalnej muszę po prostu odpuścić - przyznał Geiger.

27-letni Niemiec był w Innsbrucku dopiero 16. i wygląda na to, że zaprzepaścił szansę, aby zostać pierwszym triumfatorem TCS z tego kraju od 2002 roku, kiedy zwyciężył Sven Hannawald.

Jestem mocno sfrustrowany. Skocznia Bergisel w ostatnich latach zawsze była dla nas problematyczna. Od tego, że tak też jest w tym roku, chce mi się wymiotować - mówił po zawodach. Muszę odreagować i iść dalej - dodał.

Również trener Niemców Stefan Horngacher, który w przeszłości prowadził biało-czerwonych, nie ma nadziei na to, że Stocha i Kubackiego uda się dogonić. Musiałby zdarzyć się cud - stwierdził.

Jedynie Eisenbichler nie przekreślił jeszcze szans na niemiecki triumf. Inni też mogą przecież popełnić błędy. Ja sam nigdy się nie poddaję, to nie leży w mojej naturze. Nie zrobię nic głupiego, po prostu będę w Bischofshofen skakał z pewnością siebie - zapewnił.

Program finałowego konkursu Turnieju Czterech Skoczni:

Wtorek, 05.01.2021
13:00 - Odprawa techniczna
15:00 - Oficjalny trening
16:30 - Kwalifikacje

Środa, 06.01.2021

15:30 - Seria próbna
16:45 - Pierwsza seria konkursowa (KO)