348 próbek pobranych z wraku tupolewa w Smoleńsku trafiło z Naczelnej Prokuratury Wojskowej do Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. Zostaną tam przebadane pod kątem ewentualnej obecności materiałów wybuchowych.

REKLAMA

Próbki przywieziono ze Smoleńska już 8 sierpnia. Pierwszy raz udało się to zrobić bez pośrednictwa Rosjan i kilkumiesięcznego oczekiwania. Mimo to materiały zostały od razu przekazane do badania, bo prokuratura musiała poczekać na przetłumaczenie rosyjskich protokołów ich pobrania. Gdyby tego nie zrobiono, wyniki badań można by formalnie podważyć. Zasadą jest, że materiał musi być pełny - nie tylko przedmioty, ale również dokumentacja procesowa obrazująca sposób pobrania tego materiału dowodowego - tłumaczy rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej podpułkownik Janusz Wójcik.

Materiały zebrane przez biegłych w Smoleńsku pochodzą m.in. z foteli tupolewa pasów bezpieczeństwa i wózków na posiłki dla gości. Zostaną przebadane pod kątem ewentualnej obecności materiałów wybuchowych lub produktów ich rozpadu.

Śledczy przewidują, że opinia biegłych ws. obecności materiałów wybuchowych na wraku powinna zostać sporządzona do końca roku. Powstanie w oparciu o najnowsze materiały, próbki brzozy, materiały pobrane w trakcie ekshumacji i oględziny wraku.