Donald Trump podczas inauguracyjnego posiedzenia Rady Pokoju zapowiedział, że w ciągu najbliższych 10 dni okaże się, czy możliwe będzie zawarcie porozumienia z Iranem. Prezydent USA podkreślił, że kluczowym warunkiem jest uniemożliwienie Teheranowi zdobycia broni jądrowej. Poinformował również, że pięć państw wyśle siły stabilizacyjne do Strefy Gazy.

REKLAMA

  • Donald Trump zapowiedział, że w ciągu 10 dni okaże się, czy możliwe będzie zawarcie porozumienia z Iranem.
  • Pięć państw zadeklarowało wysłanie sił stabilizacyjnych i policyjnych do Strefy Gazy - poinformował amerykański prezydent.
  • Kilka krajów zapowiedziało wsparcie finansowe.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.

Być może dojdzie do zawarcia porozumienia, przekonamy się o tym w najbliższych 10 dniach, ale dzisiejsze spotkanie jest dowodem na to, że przy zdecydowanym przywództwie nic nie jest niemożliwe - powiedział Donald Trump, odnosząc się do negocjacji z Teheranem.

Mamy trochę pracy do wykonania z Iranem. Nie mogą mieć broni jądrowej. To proste, inaczej nie będzie pokoju na Bliskim Wschodzie. Powiedziano im, że nie mogą mieć broni jądrowej, powiedziano im to bardzo stanowczo - dodał.

Wsplne zdjcie z prezydentem Trumpem. Czonkowie i zaoyciele @BoardOfPeace na grupowym zdjciu w Instytucie Pokoju Donalda Trumpa.@RMF24pl , @Radio_RMF24 pic.twitter.com/4R3iHj1Ktx

p_zuchowskiFebruary 19, 2026

W trakcie spotkania Trump poinformował również o międzynarodowych działaniach na rzecz stabilizacji sytuacji w Strefie Gazy. Pięć państw - Indonezja, Maroko, Albania, Kosowo i Kazachstan - zadeklarowało wysłanie sił stabilizacyjnych i policyjnych do regionu. Egipt i Jordania mają wesprzeć te działania, m.in. poprzez szkolenia.

Dodatkowo dziewięć krajów - Kazachstan, Azerbejdżan, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Maroko, Bahrajn, Katar, Arabia Saudyjska, Uzbekistan i Kuwejt - zobowiązało się do przekazania łącznie 7 miliardów dolarów na pomoc humanitarną. Stany Zjednoczone przeznaczą na rzecz Rady Pokoju 10 miliardów dolarów.

Trump zapowiedział także, że środki na wsparcie Strefy Gazy zbierze również federacja piłkarska FIFA, a Norwegia zorganizuje kolejne posiedzenie Rady Pokoju.

Ogłaszając decyzję Norwegii, prezydent USA zażartował, sugerując, że skandynawski kraj mógłby przyznać mu nagrodę Nobla, co byłoby bardziej ekscytującą nowiną. Ale nie obchodzi mnie to, nie obchodzi mnie nagroda Nobla. Żeby to było jasne - interesuje mnie ratowanie życia - podkreślił.

Rada Pokoju dla wspierania i nadzoru ONZ

Trump przedstawił także wizję Rady Pokoju jako ciała wspierającego i nadzorującego Organizację Narodów Zjednoczonych.

W swoim przemówieniu amerykański przywódca poruszył wiele wątków, chwaląc m.in. kondycję amerykańskiej gospodarki oraz wspominając o negocjacjach pokojowych i handlowych. Stwierdził, że był w stanie w kilkanaście godzin doprowadzić do zakończenia kilku konfliktów, w tym pojednania między Azerbejdżanem a Armenią.

Prezydent przedstawił 16 przywódców państw obecnych na spotkaniu, określając Radę Pokoju jako "najważniejszą i najbardziej prestiżową organizację w historii". Wspomniał, że udzielił poparcia wyborczego niektórym liderom, m.in. prezydentowi Argentyny Javierowi Mileiowi i premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi, choć - jak zaznaczył - nie powinien tego robić. Ale popieram ich, kiedy ich lubię - zaznaczył. Mówiąc o prezydencie Paragwaju Santiago Penii, przyznał, że nie lubi młodych i przystojnych mężczyzn takich jak on, lecz zaznaczył, że zasada ta nie dotyczy kobiet. Wszyscy zebrani przywódcy otrzymali czerwone czapki z napisem USA.

W spotkaniu, które trwało 75 minut, uczestniczyli przedstawiciele 49 państw, z czego kilkanaście reprezentowanych było na najwyższym szczeblu, m.in. przez Argentynę, Bahrajn, Katar, Kazachstan, Indonezję, Albanię, Egipt, Węgry, Rumunię, Armenię i Kambodżę.