Posypały się dymisje ponad rok po katastrofie w Smoleńsku. Po likwidacji 36. specjalnego pułku lotnictwa, wożącego do tej pory najważniejsze osoby w państwie, dziennikarka RMF FM Agnieszka Burzyńska dopytywała o los odwołanych pilotów i samolotów, którymi latali.

REKLAMA

Odwołani piloci pozostaną w wojsku, jeśli tylko będą chcieli. Znajdzie się dla nich służba w innych jednostkach. Piloci i fachowy personel jak najbardziej są potrzebni w siłach powietrznych - uzasadnia Tomasz Siemoniak.

Bardzo skomplikowana jest sprawa tupolewa i jaków, bo maszyny są po remontach, w które włożono sporo pieniędzy. Odpowiedni ludzie będą pewnie podejmowali próby sprzedania maszyn - uważa Donald Tusk. Dodaje jednak, że nie wie, czy znajdzie się kupiec na 40-letnie jaki i tupolewa.

Teraz organizowaniem lotów zajmie się Kancelaria Premiera wspólnie z narodowym przewoźnikiem. Choć nie ma jasnej odpowiedzi, co dalej z przetargiem na nowe samoloty, to jednak szef rządu zachwalający tańszą opcję dzierżawy i likwidacja pułku utwierdza w przekonaniu, że owego przetargu raczej nie będzie.

Ma być za to zakup nowoczesnego śmigłowca do podróżowania vipów po Polsce. Na pytanie, czym politycy teraz będą latali na zagraniczne lotniska, gdzie cywile lądować nie mogą, odpowiedź brzmiała: "Będziemy to organizować".