Nie żyje prof. Julian Eugeniusz Kulski - powstaniec warszawski, wykładowca akademicki, architekt o międzynarodowych dokonaniach. Zmarł wczoraj wieczorem, w wieku 92 lat. O jego śmierci poinformowała Fundacja Kulskich.

REKLAMA

"Wraz z pogrążoną w bólu rodziną i przyjaciółmi, z ogromnym żalem zawiadamiamy, iż dziś w nocy odszedł od nas - bohater Powstania Warszawskiego, architekt Banku Światowego, wykładowca akademicki i niekwestionowany autorytet kilku pokoleń Polaków" - napisała fundacja.

Ambasador RP w Stanach Zjednoczonych Piotr Wilczek napisał na Twitterze: "Z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci Juliana Kulskiego - wieloletniego mieszkańca Waszyngtonu, wielkiego patrioty, weterana II wojny światowej i Powstania Warszawskiego, honorowego człowieka i mojego dobrego przyjaciela. Niech spoczywa w pokoju".

It is with great sadness that I have learned of the death of Julian Kulski - a longtime DC resident, great patriot, WWII & Warsaw Uprising veteran, honorable human being and good friend of mine. May he rest in peace. pic.twitter.com/gEHgpyybck

AmbWilczek13 sierpnia 2021

W sierpniu 2020 r. prof. Julian Kulski, ps. "Goliat", mówił PAP, że Powstanie Warszawskie było najważniejszą częścią jego życia, a jego udział w ruchu oporu wynikał z wiedzy, jaką czerpał z historii i wychowania w duchu patriotycznym.



"Po tym, co przeszedłem na Pawiaku, byłem pełnym żołnierzem"

Wychowany w kulcie polskich zrywów niepodległościowych syn Juliana Spitosława Kulskiego, wiceprezydenta Warszawy, szybko zaangażował się w walkę z niemieckim okupantem, najpierw przez akcje małego sabotażu, a w 1941 roku złożył przysięgę żołnierską i wstąpił do Związku Walki Zbrojnej.

Wraz ze swym opiekunem i dowódcą, Ludwikiem Bergerem, Kulski przedostał się kilkakrotnie do getta na rozmowy z członkami żydowskiego podziemia. Aresztowany przez gestapo w 1942 roku, więziony i bity na Pawiaku, Kulski uniknął Auschwitz tylko ze względu na swój młody wiek i pozycję ojca. To doświadczenie dodatkowo wzmogło w nim wolę walki.

Walczył w Powstaniu Warszawskim od chwili jego wybuchu, w ugrupowaniu "Żywiciel". W rozmowie z PAP z kwietnia 2015 r. zapewniał, że nie miał żadnej taryfy ulgowej ze względu wiek. Byłem wysoki i mówiłem, że jestem 2-3 lata starszy. Ale robiłem wszystko co inni. Po tym, co przeszedłem na Pawiaku, byłem pełnym żołnierzem - mówił. Został ranny w powstaniu, a za odwagę w walce otrzymał Krzyż Walecznych.

Kulski przypuszczał, że był najmłodszym jeńcem wojennym, gdy po upadku powstania jako 15-latek trafił do obozu jenieckiego w Altengrabow w Saksonii. Na pięć dni przed wyzwoleniem obozu przez Armię Czerwoną uciekł, wskakując na ciężarówkę amerykańskiego Czerwonego Krzyża. Anglicy przemycili go do Anglii jako wracającego angielskiego jeńca wojennego.

W Anglii zaopiekowała się nim bardzo zamożna lady Ida Copeland, która poznała ojca Kulskiego jeszcze przed wojną. To w jej posiadłości w Kornwalii, zajmując pokój, w którym wcześniej pomieszkiwał przyjaciel rodziny Ignacy Paderewski, Kulski, chory na gruźlicę i wyczerpany pobytem w niemieckim obozie pracy, dochodził do sił.

W 1949 r. Kulski wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie ukończył architekturę na Uniwersytecie Yale. Stał się cenionym architektem. Jego projekty, m.in. dla Banku Światowego, zrealizowano w 30 krajach. Uważał, że te sukcesy zawdzięcza ciężkiej szkole, jaką przeszedł podczas wojny.

Nieformalny orędownik "polskich spraw" w USA

Po wojnie systematycznie umacniał pozycję naszego kraju w relacjach transatlantyckich, pełniąc rolę nieformalnego orędownika "polskich spraw" w USA. Wraz ze swoimi przyjaciółmi - Janem Nowakiem Jeziorańskim i Zbigniewem Brzezińskim troszczył się o to, by polski interes narodowy nie umknął uwadze kolejnych przywódców politycznych Stanów Zjednoczonych. Był partnerem do dialogu dla waszyngtońskich elit politycznych i biznesowych, podkreślając wielopłaszczyznowy charakter sojuszu łączącego Polskę i USA.

W 2019 roku, podczas swojej ostatniej wizyty w Polsce, profesor Kulski wspominał: "Tak jak mój ojciec walczył każdego dnia o warszawiaków i Polaków, tak ja walczę o jego godne upamiętnienie i zapewnienie mu należnego miejsca w historii miasta i kraju. Chciałbym także, by kolejne pokolenia nie tylko wspominały historię i bohaterstwo uczestników Powstania Warszawskiego, ale także rozumiały czym kierowaliśmy się w tamtym czasie, jakie wartości nam przyświecały. Chciałbym, by nasze wartości - pragnienie wolności, umiłowanie ojczyzny, niezłomność w walce o godne życie - trwały wiecznie".