Dron, który w poniedziałek spadł na terytorium Litwy, nadleciał z Ukrainy - informuje Reuters, powołując się na słowa premier Litwy Ingi Ruginiene. Władze zaznaczyły, że incydent nie stanowił zagrożenia dla bezpieczeństwa mieszkańców.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W poniedziałkową noc nad terytorium Litwy wleciał dron, co zarejestrowano na nagraniu wideo, do którego dotarł LRT, czyli litewski nadawca publiczny.
Na trwającym nieco ponad minutę filmiku słychać dźwięk lecącego obiektu, kilka sekund później rozlega się wybuch, płomienie rozświetlają horyzont, a płonące szczątki obiektu spadają.
Lithuanian authorities are investigating a possible drone crash near the country's border with Belarus pic.twitter.com/ASfI7QW5XI
LRTenglishMarch 23, 2026
Litewskie wojsko informowało, że "obiekt, prawdopodobnie dron, spadł w rejonie orańskim, w pobliżu jeziora Lavysas". Wspomniany zbiornik wodny znajduje się na południu kraju, w pobliżu granicy z Białorusią. Władze zaznaczyły, że incydent nie stanowił zagrożenia dla bezpieczeństwa mieszkańców.
Dziś o godz. 10:00 czasu lokalnego (godz. 9:00 czasu polskiego) odbyło się posiedzenie Narodowej Komisji Bezpieczeństwa, zwołane przez premier Litwy Ingę Ruginiene.
Po zakończeniu obrad szefowa litewskiego rządu poinformowała, że na terytorium jej kraju spadł wojskowy dron, który nadleciał z Ukrainy. Siły Kijowa wystrzeliły bezzałogowiec w stronę Rosji, ale maszyna zabłądziła i rozbiła się u naszego sąsiada.
To nie jest incydent lokalny, to element szerszego systemu bezpieczeństwa. Rosyjska agresja na Ukrainę stwarza dodatkowe ryzyko dla całego regionu - powiedziała premier Litwy.
To kolejny tego typu incydent w ostatnich latach. W 2025 roku odnotowano dwa takie zdarzenia, za każdym razem z udziałem rosyjskich bezzałogowców, które - według ustaleń służb - zmieniły kurs w wyniku działania środków walki elektronicznej i przypadkowo znalazły się nad terytorium Litwy.