NATO z ostrożnością odnosi się do apelu Donalda Trumpa o większe zaangażowanie na Bliskim Wschodzie. Prezydent USA zaapelował o nie w wystąpieniu wygłoszonym kilkanaście godzin po irańskim ataku na bazy USA w Iraku. "To sprawa bardzo skomplikowana" - tak sprawę skomentował w rozmowie z korespondentką RMF FM Katarzyną Szymańską-Borginon jeden z dyplomatów Sojuszu.

REKLAMA

W nocy z wtorku na środę amerykańska baza lotnicza Al Asad w pobliżu miasta Hit w środkowym Iraku i lotnisko wojskowe w Irbilu w irackim Kurdystanie zostały ostrzelane pociskami wystrzelonymi z terytorium Iranu. Nikt nie zginął.

Ostrzał był - według władz w Teheranie - częścią odwetu za zabicie przez wojska USA w ubiegłym tygodniu w Bagdadzie irańskiego generała Kasema Sulejmaniego, dowódcy elitarnej jednostki wojskowej Al-Kuds.

W wygłoszonym kilkanaście godzin po ostrzale przemówieniu prezydent USA Donald Trump ogłosił, że "w chwili, gdy wciąż rozważane są możliwe opcje odpowiedzi na irańską agresję, Stany Zjednoczone natychmiastowo nałożą na irański reżim dodatkowe druzgocące sankcje gospodarcze".

Mówił również m.in. o tym, że "Iran musi porzucić swe nuklearne ambicje i zakończyć wspieranie terroryzmu", a także, że "cywilizowany świat musi wysłać irańskiemu reżimowi jasną i spójną wiadomość: wasza kampania terroru, mordu, chaosu nie będzie dłużej tolerowana. Nie pozwolimy jej pójść dalej".

"Zamierzam poprosić dzisiaj NATO o znacznie większe zaangażowanie na Bliskim Wschodzie" - ogłosił również Donald Trump.

Szef NATO: Zastanawiamy się nad tym, co możemy zrobić więcej

Jeszcze w środę szef NATO Jens Stoltenberg rozmawiał z Donaldem Trumpem telefonicznie.

Dzień później na konferencji prasowej z premierem Rumunii Ludovikiem Orbanem, z którym spotkał się tego dnia w Brukseli, powtórzył, że pokój i stabilność na Bliskim Wschodzie są ważne dla wszystkich członków Sojuszu i że NATO nadal prowadzi konsultacje w tym zakresie.

"Wczoraj rozmawiałem z prezydentem Trumpem. Poprosił NATO o większe zaangażowanie na Bliskim Wschodzie. Sojusz może w większym stopniu przyczynić się do stabilności w tym regionie i walki z międzynarodowym terroryzmem, a my zastanawiamy się nad tym, co możemy zrobić więcej" - powiedział Stoltenberg.



Reakcja w Kwaterze Głównej NATO mało entuzjastyczna

Jak jednak wynika z ustaleń korespondentki RMF FM, w Kwaterze Głównej NATO zareagowano na apel Donalda Trumpa mało entuzjastycznie.

Rozmówcy Katarzyny Szymańskiej-Borginon podkreślają, że kraje europejskie Sojuszu mają na Bliskim Wschodzie różne interesy, a ich stosunki z państwami regionu mają często uwarunkowania historyczne. W związku z tym - jak zaznaczają - NATO jako takie jest np. członkiem międzynarodowej koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu, ale nie dowodzi tą operacją. Sojusz prowadzi w Iraku misję szkoleniową, ale nie był uczestnikiem operacji w tym kraju.

Operacyjne zaangażowanie NATO na Bliskim Wschodzie byłoby więc - zdaniem rozmówców naszej korespondentki - trudne, tym bardziej, że każda decyzja o większym zaangażowaniu wymaga jednomyślności.

Bardziej możliwe jest wzmocnienie istniejących misji szkoleniowych czy programów.

Na razie to jednak spekulacje. Debata na ten temat dopiero się rozpocznie.