Dziś po raz kolejny ambasadorowie UE spróbują zatwierdzić przedłużenie umowy o bezcłowym handlu z Ukrainą. Kluczowe spotkanie zaczyna się o godz. 9:00. To już trzecie spotkanie przedstawicieli 27 krajów członkowskich UE po tym, jak tydzień temu wstępnie uzgodniono kompromis z Parlamentem Europejskim, który został następnie odrzucony w wyniku sprzeciwu grupy krajów pod przywództwem Polski i Francji. Chodzi o wprowadzenie większych ograniczeń w imporcie ukraińskich produktów rolnych.

REKLAMA

Polska i Francja wspierane przez grupę krajów sąsiadujących z Ukrainą od początku zabiegają, aby rok 2021 - czyli okres, gdy import z Ukrainy był niski - został uwzględniony przy wyliczaniu wysokości kontyngentów na ukraińskie artykuły rolne.

Obecnie projekt przewiduje, że brana ma być pod uwagę średnia z ostatnich dwóch lat, gdy import był już wysoki. Ta grupa krajów ma - jak podkreśla Francja - mniejszość blokującą i jest w stanie wprowadzić zmiany w umowie. Ważna jest jednak równowaga między koniecznością wspierania Ukrainy a interesami unijnych rolników - mówi RMF FM unijny dyplomata.

Jak dowiedziała się nieoficjalnie brukselska korespondentka RMF FM, rozważany kompromis przewiduje, by - zamiast całego 2021 roku - zostało uwzględnione tylko pół roku, od czerwca. Taki kompromis oznaczałby częściowe zmniejszenie napływu ukraińskiej żywności.

Kraje UE nie zgadzają się na ograniczenia ilościowe jęczmienia

Francja i Polska starają się także w dalszym ciągu o objęcie ukraińskiej pszenicy ograniczeniami ilościowymi, które obecnie dotyczą tylko cukru i jaj, a po kompromisie z Parlamentem Europejskim - również drobiu, kasz, owsa i miodu.

Francja dodatkowo zabiega o wpisanie na listę jęczmienia. Jednak - jak ustaliła dziennikarka RMF FM - będzie to bardzo trudne. Belgijski minister rolnictwa David Clarinval dał we wtorek wyraźnie do zrozumienia, że nie ma na to zgody krajów Unii Europejskiej.

Belgowie są bardzo niechętni ustępstwom, gdyż wprowadzenie zmian oznaczałoby kolejne negocjacje z Parlamentem Europejskim i bardzo napięty kalendarz zatwierdzania umowy, która musi wejść w życie od 6 czerwca na kolejny rok. To wywraca wszystko do góry nogami - usłyszała dziennikarka RMF FM.

Takie sytuacje, gdy już po kompromisie z Parlamentem Europejskim i po uprzednim zatwierdzeniu stanowiska przez ambasadorów UE dochodzi do kolejnych negocjacji, zdarzają się w Unii Europejskiej bardzo rzadko.

W związku z protestami rolników i zbliżającymi się wyborami stanowiska krajów ewoluowały - powiedział unijny dyplomata, krytykując pośrednio dosyć sztywne stanowisko Belgów.

Negocjacje zmian w umowie stały się możliwe dzięki przyjętej przez Parlament Europejski na sesji plenarnej poprawce europosła PO Andrzeja Halickiego. Bez tej poprawki obowiązywałby tekst, który zaproponowała Komisja Europejska.

Impuls dała również piątkowa dyskusja szefów państw i rządów na szczycie UE w Brukseli, gdzie o umowie z Ukrainą mówili prezydenta Francji Emmanuel Macron i premier Donald Tusk.