"Dlaczego oni nam to zrobili?" - takie pytanie usłyszał z ust mieszkańców podkijowskiej Buczy dziennikarz brytyjskiego "Guardiana". W tej małej podkijowskiej miejscowości, wyzwolonej spod rosyjskiej okupacji, odkryto już co najmniej 400 ciał zabitych Ukraińców. Wielu z nich miało ślady egzekucji, ich ręce były związane z tyłu. Część zwłok była rozebrana.

REKLAMA

"Każda cegła jest zniszczona, każda gruda błota jest przesiąknięta krwią" - tak dziennikarz "Guardiana" opisuje przerażający widok, który zobaczył na ulicy Wokzalnej w Buczy.

43-letni Sierhiej Sawenko, który razem ze swoją 72-letnią matką Larisą mieszka pod nr 35, opisuje, jak 27 lutego do miasta wjechały rosyjskie wojska opancerzone i czołgi. Cały czas byliśmy w piwnicy. Rosjanie otworzyli ogień w naszym ogrodzie. Jeden z nich zszedł do nas do piwnicy. Kazał nam być cicho. Powiedział, że jeśli się odezwiemy, jego koledzy tu zejdą, każą nam klęknąć i nas zastrzelą - relacjonuje mężczyzna.

Why did they do this to us?: Buchas survivors come out of hiding https://t.co/BYkIMjcjsw

guardian4 kwietnia 2022

62-letnia pani Zinaida, mieszkająca pod nr 31, ukrywała się w piwnicy. W niedzielę, tuż po wyzwoleniu, ukraińska armia znalazła obok jej domu ciało jej zięcia. Kobieta musi teraz przekazać informację o jego śmierci swojej córce i 16-letniemu niepełnosprawnemu wnukowi. Moja córka poprosiła go, by wyszedł z piwnicy i wziął kilka rzeczy z domu sąsiadów. Znaleziono przy nim listę, którą mu napisała: papierosy na półce w pobliżu kanapy, pigułki, jedzenie, kapcie, koc. Wyszedł z domu 4 marca. Przeszedł 20 metrów, wtedy zabili go Rosjanie. Bez żadnego ostrzeżenia, bez powodu. Był tak dobrym ojcem, jego syn tak bardzo go kochał. Jak mam mu to teraz powiedzieć? - rozpacza kobieta.

W bloku pod nr 27 mieszkają 50-letnia Helena i 55-letni Iwan. Wprowadzili się tam zaledwie trzy miesiące temu. Jako jedyna z 8 rodzin zdecydowali się zostać w tym miejscu po wybuchu wojny. Nie mamy piwnicy. Nie wiem, chyba chcieliśmy pokazać, że się nie boimy - opowiada Iwan. Snajper z budynku naprzeciwko zobaczył nas. Kule przeleciały nam nad głowami - dodaje.

Tuż za rogiem ul. Wokzalnej, w pobliżu miejsca, gdzie w sobotę znaleziono ciała 21 cywilów, 57-letni Siergiej Zebenko I jego 49-letnia żona Helena, pokazują grób ich 59-letniego kuzyna Dmytro Bernackiego. Pochowali go w swoim ogrodzie. Znaleźliśmy jego ciało 31 marca, 150 metrów stąd. Tu go pochowaliśmy. Nie wiemy nawet, kiedy zginął, może 10 dni wcześniej, gdy chciał nas odwiedzić. Miał trzy kule w lewej nodze, jedną w sercu i jedną w płucach - opowiada kobieta. Jak podkreśla, chcą go jeszcze raz pochować, na cmentarzu. Był ukraińskim pilotem, chcemy go pochować w mundurze, tak powinno być - mówi. I dodaje: "dlaczego oni nam to zrobili?".

Masakra w Buczy

Po tym, jak rosyjskie wojska zaczęły wycofywać się z północnej części obwodu kijowskiego na Białoruś, a do zajętych przez nich wcześniej miejscowości weszły siły ukraińskie, pojawiają się kolejne zdjęcia i nagrania, na których widać dziesiątki zabitych na ulicach, masowe groby, zastrzelonych ludzi ze związanymi rękami.

W wyzwolonej przez ukraińskie wojska Buczy, na północny zachód od Kijowa, pochowano już ponad 400 cywilów. Dokładna liczba zamordowanych przez wojska rosyjskie osób wciąż jest ustalana.

Kijów oficjalnie powiadomił o sprawie Międzynarodowy Trybunał Karny. Rosyjskie ministerstwo obrony zaprzeczyło jakoby rosyjska armia mordowała cywilów w Buczy, a "publikowane przez Ukraińców zdjęcia i filmy to prowokacja".