"Rosja nie tylko zmaga się ze spadkiem cen ropy, ale także z koniecznością oferowania dyskontów swoim odbiorcom ze względu na sankcje wtórne nałożone przez USA" - powiedziała Iwona Wiśniewska z Ośrodka Studiów Wschodnich w podcaście Radia RMF24 "Przegląd zagraniczny". Dodała, że dochody z ropy i gazu rosyjskiego budżetu są o połowę niższe niż przed rokiem. "Oznacza to konieczność rekompensowania tych niedoborów z Funduszu Dobrobytu Narodowego, który i tak już przez te cztery lata wojny został o połowę zredukowany" - stwierdziła.
- Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Iwona Wiśniewska z Ośrodka Studiów Wschodnich na antenie Radia RMF24 stwierdziła, że "spadek cen ropy naftowej na światowych rynkach odbił się rykoszetem przede wszystkim na Rosji, która nie tylko zmaga się ze spadkiem cen ropy, ale także z koniecznością oferowania dyskontów swoim odbiorcom ze względu na sankcje wtórne".
Dodała także, że każdy potencjalny kupiec teraz zapłaci za surowiec niższą cenę, ale to "Rosja zapłaci za ryzyko, jakie wiąże się z zakupem ich ropy". Ryzyko to jest na tyle niepewne, że każdy potencjalny kupiec musi liczyć się z ryzykiem amerykańskich sankcji wtórnych. Może to oznaczać odcięcie od rynku Stanów Zjednoczonych lub dostępu do systemu finansowego opartego na dolarze.
Ekspertka wyjaśniła, że krytyczna dla Rosji sytuacja ma swoje podłoże w decyzji amerykańskiego prezydenta. Donald Trump nałożył sankcje na dwa największe rosyjskie koncerny naftowe - Rosnieft i Lukoil. Eksport tych koncernów został mocno ograniczony, a wręcz może się wiązać z sankcjami wtórnymi. Część odbiorców zaczęła się wycofywać i ograniczać zakup ropy z Rosji - wyjaśniła Wiśniewska.
Stwierdziła, że w ten sposób "ceny rosyjskiej ropy jeszcze bardziej spadły, bo dyskont oferowany odbiorcom musiał zostać zwiększony, żeby zachęcić tych, którzy gotowi są na ryzyko zakupu".
Dopytywana o to, czy połowa planowanych rosyjskich dochodów ze sprzedaży ropy naftowej może się w tym roku nie zrealizować, stwierdziła, że wstępne wyniki ze stycznia faktycznie wskazują, że "dochody z ropy i gazu rosyjskiego budżetu są o połowę niższe niż przed rokiem".
Wyjaśniła, że dla budżetu Rosji jest to ogromny cios. Oznacza to konieczność rekompensowania tych niedoborów z Funduszu Dobrobytu Narodowego, który i tak już przez te cztery lata wojny został o połowę zredukowany - powiedziała gościni Radia RMF24.
Narastają wątpliwości, czy poduszka finansowa Rosji utrzyma tak kluczowe dla budżetu państwa straty. Iwona Wiśniewska z Ośrodka Studiów Wschodnich stwierdziła, że "Kreml i rosyjski rząd od początku wojny przerzucają coraz więcej kosztów i wojny, i utrzymania gospodarki na biznes i obywateli". Ekspertka dodała, że formą ratowania rosyjskiej gospodarki jest m.in. "podniesienie podatku od wartości dodanej VAT o dwa punkty procentowe". W taki sposób Kreml jest w stanie rekompensować sobie te dochody i zbierać je tak, żeby móc utrzymać wydatki na wojnę - stwierdziła Wiśniewska w "Przeglądzie zagranicznym".
Według ekspertki taką taktyką Rosja "jest w stanie jeszcze dużo takich środków na wojnę uzyskać". W związku z tym to, co było wcześniej przeznaczane na oświatę, na kulturę, na zdrowie, na politykę społeczną, jest ograniczane po to, żeby były środki na prowadzenie wojny - powiedziała.
Iwona Wiśniewska z Ośrodka Studiów Wschodnich stwierdziła, że priorytetem Kremla jest "ograniczenie, najlepiej zniesienie sankcji i przede wszystkim przywrócenie Rosji dostępu do rynków międzynarodowych".
Gościni "Przeglądu zagranicznego" zaznaczyła, że nałożenie sankcji na największe rosyjskie korporacje naftowe, przejmowanie tankowców i ogólna presja nakładana przez USA, jest "bardzo dobrym krokiem". Oczywiście to instrumentarium gospodarcze Waszyngtonu jest jeszcze szersze. Gdyby sankcje finansowe zostały wzmocnione i bardzo szczegółowo przestrzegane, tak jak to było w czasie administracji Bidena, to znacznie zwiększyłyby presję i zmniejszyły pole manewru finansowe Kremla - powiedziała ekspertka.
Podkreśliła także, że w celu zakończenia wojny ważniejsze od nacisku na Rosję jest "wsparcie militarne dla Ukrainy".
Oprac. Julia Rut