​Już piąty rok trwa epopeja Jelonka, słynnego Jelcza, którym ekipa projektu Śladami uczestników dotarła w 2024 roku drogą morską do Bombaju, a potem do Nepalu. Pierwsza próba dotarcia do Himalajów w 2021 roku zakończyła się w Iranie. Jelonek po pokonaniu 10 tys. km wrócił do swojej rodzimej Jeleniej Góry. Wyprawa ma na celu upamiętnienie pierwszej himalajskiej wyprawy na Annapurnę Południową zorganizowanej w 1979 roku przez Sudecki Klub Wysokogórski oraz propagowanie historii sukcesów polskiego himalaizmu.

REKLAMA

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Z drugiej strony Mount Everestu

Już po raz kolejny plany uczestników projektu "Jelczem w Himalaje. Śladami uczestników" pokrzyżowała wielka polityka. Konflikt w Iranie i na Bliskim Wschodzie skłonił ekipę wyprawy do wybrania okrężnej drogi przez chiński Tybet, Kazachstan, Kirgistan, Uzbekistan, Morze Kaspijskie, Azerbejdżan, Gruzję, Turcję i stamtąd wprost do domu na Dolnym Śląsku. Mamy jeszcze wariant, żeby jechać przez Federację Rosyjską - mówi radiu RMF FM Maciej Pietrowicz organizator projektu. Dlatego data powrotu jest całkowicie otwarta. Na pewno na Festiwal Polskiego Himalaizmu Stary Base Camp w sierpniu w Jeleniej Górze zdążymy - dodaje.

Droga przez Tybet jest niezwykle wymagająca. Wystarczy powiedzieć, że przełęcze, które już pokonał polski Jelcz leżą na wysokości ponad 5 tys. m n.p.m. Nagrodą za tę wspinaczkę jest zachwycający widok najwyższej góry świata, Mount Everestu, od chińskiej strony.

Niezniszczalny Jelonek

Miło nas zaskoczył po niemalże półrocznej przerwie. Podeszliśmy do niego i uruchomił się z marszu. Jedyne usterki wystąpiły w akumulatorach, które działają już od 2019 roku. Musieliśmy zamówić nowe - mówi Arkadiusz Peryga, kierowca i mechanik wyprawy. Jak na chwilę obecną, to jest naprawdę wóz niezawodny. Oby tak zostało w dalszej części. Udowadniamy, że polska motoryzacja to naprawdę coś. Radzi sobie dobrze tak samo we współczesnych czasach, jak miało to miejsce epoce 70. i 80. lat - dodaje.

W kabinie Jelcza nie ma zbyt wielu wygód. 4-osobowa załoga wyprawy nie ma komfortowych warunków podróży. W ostatnim etapie wyprawy biorą udział Maciej Pietrowicz, organizator i założyciel Fundacji Śladami Uczestników, Arkadiusz Peryga, kierowca i mechanik, Jerzy Natkański, himalaista, prezes Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki oraz Robert Kościuk, który zapewnia wsparcie techniczne wyprawy.

Na pytanie o różnice w podróżowaniu między Indiami, Nepalem a Chinami kierowcy wyprawy podkreślają, że w Nepalu, w Indiach pod względem ruchu na drogach jest bardziej dziko. Chiny to kraj wielu obostrzeń, ograniczeń prędkości dla ciężarówek do pięćdziesięciu kilometrów na godzinę, mnóstwo bramek, które robią zdjęcia, do tego stoją jakieś elektryczne słupy, które są "elektronicznymi policjantami". Za to, jakość dróg jest dużo lepsza, no i tybetańskie widoki wynagradzają wszelkie przeciwności.

Długa droga do domu

Przed uczestnikami wyprawy 13 tys. km do pokonania, drogie paliwo i potencjalne jego braki na kolejnych stacjach, zapalna wojenna sytuacja na świecie oraz całkowicie nieprzewidywalne sytuacje przy przekraczaniu kolejnych granic. To dokładnie takie same doświadczenia, jakie mieli kierowcy wyprawowych ciężarówek w latach 70. i 80., złotej erze polskiego himalaizmu. Po powrocie Jelonek będzie prawdopodobnie najsłynniejszą polską ciężarówką z najbogatszym wyprawowym doświadczeniem.

Ekipie i Jelonkowi redakcje RMF FM i RMF24 życzą powodzenia i szczęśliwego powrotu.

Wyprawę można śledzić w serwisie Jelczem w Himalaje oraz w mediach społecznościowych.

Patronem redakcyjnym wyprawy jest RMF FM.

Zobacz reportaż z wyprawy oraz rozmowę z uczestnikami:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video