Trasy we Włoszech są jak większość asfaltowych odcinków specjalnych. Dosyć kręte, trudne. Powiedzmy sobie szczerze, tor wyścigowy bardzo się różni od zwykłej drogi, a wybiera się takie drogi, które są trudne technicznie, widowiskowe, w których są cieżkie zakręty - powiedział w rozmowie z reporterem RMF FM kierowca rajdowy Krzysztof Hołowczyc. Jak dodał, wierzy, że wypadek Roberta Kubicy nie uniemożliwi mu dalszych startów.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

holek2
Zobacz również:

Hołowczyc zaznaczył, że odcinki specjalne w takich rajdach są wyjątkowo trudne, a część z utrudnień ciężko w ogóle przewidzieć. Wiemy, że pojawiło sie jakies wybrzuszenie na trasie, które czasami podczas opisu trudno jest znaleźć, i że asfalt jednak był wilgotny, co też radykalnie zmienia przyczepność - zaznaczył Hołowczyc. Robert przy swojej prędkości - bo to jest bardzo szybki zawodnik, miał przygodę. Tak to odbieram - dodał. Już słyszę te dywagacje: kto mu pozwolił, a dlaczego. To jest jego życie, to jest jego sport, bardzo kocha rajdy - sam to powiedział wielokrotnie, myślę, że nie należy mu tej przyjemności odbierać, bo dla niego rajdy były ogromną przyjemnością. Wierzę, że ciągle będą, że taka przygoda wcale go od rajdów nie odstraszy - uważa Hołowczyc.

Według kierowcy rajdowego na trasach rajdowych jest dużo improwizacji. Na torze wyścigowym można zachować taki rytm, pewną prezycję. Faktem jest, że prędkości są dużo większe na torze. Oglądając wypadek Roberta w Kanadzie wszyscy pamiętamy, jak to przeżywaliśmy, jest to moment, w którym mrozi się krew w żyłach. Ale ja może pozwolę sobie na takie stwierdzenie, że rajdy zdecydowanie są bardziej niebezpieczne niż wyścigi po torach - komentuje Hołowczyc.