Maryna Gąsienica-Daniel zajęła 26. miejsce w supergigancie igrzysk w Pekinie. Wygrała szwajcarska alpejka Lara Gut-Behrami przed Austriaczką Mirjam Puchner i rodaczką Michelle Gisin. To było dla mnie najlepsze przeżycie supergigantowe do tej pory” – komentowała Polka.

REKLAMA

Gąsienica-Daniel dopiero w tym sezonie zaczęła startować w supergigantach, z myślą o występie w igrzyskach. Jednak jej koronną konkurencją jest slalom gigant, w którym przed kilkoma dniami zajęła w Yanqing wysokie ósme miejsce. W piątek do zwyciężczyni straciła aż 2.30.

Na stokach w Yanqing, ok 80 km od Pekinu, narciarze rywalizują na sztucznym śniegu. Niektórym z nich to przeszkadza, ale Gąsienica-Daniel miała odmienne odczucia. Śnieg był po prostu przewspaniały.

Jak do tej pory to było dla mnie najlepsze przeżycie supergigantowe. Na zawodach Pucharu Świata zawsze trasy są bardzo nierówne, pojawiają się dziury, są trudne momenty, które czasem nawet wywołują jakiś strach. Tutaj tego totalnie nie było. Piękna trasa, piękne warunki.
podsumowała Polka.

Do startu przystąpiła także z dobrym mentalnym nastawieniem. Adrenalina była na idealnym poziomie. Było widać, że pierwsze dziewczyny nie mają problemów na tej trasie. Często pojawia się zbyt duży poziom adrenaliny ze strachu, gdy widzimy, że np. trzy dziewczyny z rzędu mają problemy w tym samym miejscu. Jedziemy naprawdę szybko... - wyjaśniła.

Jak przyznała, na razie nie ma szans rywalizować z najlepszymi w zjeździe. Dziewczyny z czołówki mają ogromną przewagę sprzętową. Ja niestety nie jestem w tej czołówce. Mam nadzieję, że będę, wtedy będzie mi łatwiej dobierać sprzęt i będę miała większe możliwości - zaznaczyła.

Polka przyznaje, że nie zamierza wystartować w kombinacji. Szykuje się za to na rywalizację drużynową.

Żeby jechać kombinację, trzeba wziąć udział we wszystkich treningach zjazdu. W tym roku w ogóle nie trenowałam zjazdów, byłam bardziej skupiona na gigancie i supergigancie, więc muszę odpuścić. Gdyby to była kombinacja z supergigantem, tobym pojechała. Myślę, że team event będzie bardzo ciekawy. Pierwszy raz się zakwalifikowaliśmy do tej konkurencji, więc to też jest dla nas duże wydarzenie. Jestem bardzo pozytywnie nastawiona. Teraz robię dwa dni przerwy, później zaczynam trenować gigant równoległy - zapowiedziała.

Zwyciężyła Gut-Behrami

Gut-Behrami, mistrzyni świata w tej konkurencji, zdobyła już drugi medal pekińskich igrzysk. W poniedziałek była trzecia w slalomie gigancie. Zdobywczyni Pucharu Świata w 2016 roku wcześniej na olimpijskim podium stała tylko raz - była trzecia w zjeździe w Soczi (2014). Puchner wyprzedziła o 0,22 s, a Gisin o 0,30. Blisko 30-letnia Austriaczka w swoim olimpijskim debiucie odniosła życiowy sukces. Gisin przed czterema laty w Pjongczangu była najlepsza w kombinacji.

Nadal bez medalu pozostaje najlepsza alpejka ostatniej dekady Shiffrin. Po nieudanych startach w slalomie gigancie i slalomie, w których wypadła z trasy, tym razem dojechała do mety, ale strata 0,79 do Gut-Behrami pozwoliła tylko na dziewiąte miejsce. Amerykanka nie jest jednak specjalistką od konkurencji szybkościowych, chociaż w nich także odnosiła sukcesy. Przed igrzyskami planowała występ we wszystkich pięciu konkurencjach indywidualnych. W programie pozostaje jeszcze zjazd i kombinacja.

Złotego medalu nie obroniła sensacyjna zwyciężczyni z Pjongczangu Ester Ledecka, która jednak zajęła wysokie piąte miejsce. Kilka dni temu Czeszka zdobyła swoje trzecie mistrzostwo olimpijskie, wygrywając snowboardowy slalom równoległy. O zawodzie mogą mówić reprezentantki Włoch, które świetnie spisywały się w tej konkurencji w Pucharze Świata