"Nie spodziewaliśmy się takiego wyroku. Stało się to pewnie dzięki temu, że o sprawie było głośno" - mówi w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Krzysztofem Zasadą szefowa Związku Polaków na Białorusi Andżelika Orechwo. Sąd w Grodnie skazał na karę w zawieszeniu Andrzeja Poczobuta.

REKLAMA

Krzysztof Zasada: Proszę powiedzieć, to było zaskoczenie dla Pani? Oczekiwała Pani takiego rozwiązania?

Andżelika Orechwo: Dla mnie to jest zaskoczenie, ja się nie spodziewałam, że Andrzej dzisiaj wyjdzie na wolność, że dostanie ten wyrok w zawieszeniu. Spodziewałam się tego, że pozostanie w więzieniu. Sądząc po tym, jak był traktowany, jak się odbywał proces, jak traktowani byli działacze związku znajdujący się pod sądem.

Krzysztof Zasada: Czy to prawda, że były ślady pobicia na twarzy Andrzeja Poczobuta?

Andżelika Orechwo: Adwokat mówił o tym z rana, kiedy Andrzeja przywieziono na proces, natomiast teraz już tych śladów nie widać.

Krzysztof Zasada: Proszę powiedzieć, jak Pani to widzi, dlaczego sąd zdecydował się na karę w zawieszeniu, a nie na więzienie? Czy może przez to, że sprawa stała się za głośna? Czy może tutaj jest jakaś gra?

Andżelika Orechwo: Myślę, że to dlatego, że ta sprawa była cały czas nagłaśniana zarówno tutaj na Białorusi jak i w Polsce. Sporo ludzi i działaczy było za każdym razem pod sądem tutaj w Grodnie, była informacja medialna. Sporo działo się też w Polsce. Wsparcie dla Andrzeja wyrażane było też przez czołowych ludzi w Unii.

Krzysztof Zasada: Zastanawiające jest to, że ludzie, np. pani mąż, są pod byle pozorem zamykani do aresztu na kary 9, 15 dni i tutaj ta sprawa zrobiła się politycznie głośna, międzynarodowa.

Andżelika Orechwo: Na pewno tak. Nie w sprawie każdej osoby jest tyle informacji i tylu ludzi się za nim nie wstawia. Sprawa Andrzeja Poczobuta nie była taką zwykłą sprawą. Na pewno ze strony władz była to sprawa pokazowa, jak to dziennikarza można skazać za jego działalność, za jego pracę.

Krzysztof Zasada: Z drugiej strony, jest to wyrok w zawieszeniu, czyli oznacza to, że nie będzie mógł de facto prowadzić swojej działalności dziennikarskiej, bo wszystko, co pisałby prawdziwego, byłoby stale odbierane jako znieważenie, oczernienie prezydenta. Czy Andrzej będzie dalej pracował, tak jak pracuje?

Andżelika Orechwo: Na pewno Andrzej będzie dalej pracował. Z pewnością nie będzie mógł postępować wbrew swojemu usposobieniu i od razu zapowiedział, że on będzie żył i pracował jak do tej pory.

Krzysztof Zasada: Pani rozmawiała z nim po wyroku?

Andżelika Orechwo: W tej chwili cały czas jest oblegany, więc tylko kilka słów udało mi się z nim zamienić.