"Na naszym tegorocznym torze marsjańskim, Marsyardzie mamy m.in. wulkan zmieniony przez działanie lodowca. Rozpoznanie tych zmian okazało się dla naszych uczestników dość trudne" - mówi RMF FM dr Anna Łosiak z Instytutu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk, która zaprojektowała tor marsjański i jest sędzią zawodów. Jak w prawdziwej misji marsjańskiej, zespoły muszą odczytać wiele informacji o danym terenie, zanim jeszcze wjadą tam łazikiem. W tym roku w pełni poradziło sobie z tym tylko kilka zespołów. W ciągu najbliższych trzech dni zespoły uczestniczące w European Rover Challenge 2023 będą realizować kolejne trzy zadania, nawigacyjne, naprawcze i naukowe. Suma punktów zdecyduje o tym, kto zwycięży. W rozmowie z Grzegorzem Jasińskim dr Łosiak ujawnia też, dlaczego tuż przed zawodami na torze trzeba było ukryć... ślady życia.

REKLAMA

Grzegorz Jasiński. Pani doktor, w każdym roku tor marsjański - Marsyard stawia przed uczestnikami konkursu nowe wyzwania, ma dla nich nowe niespodzianki. Powiedzmy więc o tym Marsyrdzie na ten rok. Jaki jest? Jakie niespodzianki oferuje?

Dr Anna Łosiak: Jak zawsze nie mogę wyjawić wszystkich tajemnic, jakie kryje w sobie Marsyard. Dlatego, że niektórzy uczestnicy rozumieją po polsku i mogą usłyszeć, co mówimy. Jako że rozmawiamy w tak popularnym programie. Ale mogę zdradzić, że ten Marsyard okazał się w tym roku wyjątkowo trudny i tylko kilka zespołów, z tych dwudziestu kilku, które uczestniczą w zadaniu, rozwiązało większość zagadki dobrze.

Na czym ta zagadka polegała?

Na jednej ze struktur, które zbudowaliśmy - muszę przyznać w taki bardzo podstępny sposób. Ale nie na tyle podstępnie, żeby nie było to odczytywalne. I tak jak mówiłam, kilku zespołom się udało. Za każdym razem, gdy budujemy Marsyard, jest on taką kombinacją różnych struktur, które występują na powierzchni Czerwonej Planety w specyficznym regionie, którym w tym roku jest północno wschodnia część Elizjum, czyli miejsce, gdzie jest spory wulkan, który jest też bardzo istotnie zmieniony przez działalność lądolodów i lodowców. Niestety, dla naszych zawodników ta część lodowa nie do końca była czytelna. Przynajmniej dla większości z nich. Ale niektórzy z nich wykazali się bardzo dobrym rozpoznaniem geologii Marsa.

Na czym to zadanie - realizowane do tej pory - polegało i w oparciu o jakie dane można je było rozwiązywać?

Tak jak wspominałam, co roku budujemy nowe odwzorowanie, model powierzchni Czerwonej Planety, w którym występują różne struktury geologiczne, które występują rzeczywiście na Marsie. Natomiast nie jest to żaden taki 1 do 1 model żadnego konkretnego obszaru, dlatego że wtedy ten teren byłby albo zbyt nudny, albo zbyt trudny, a z całą pewnością nie dałoby się na nim rozgrywać żadnych zawodów. Ale z tych części, z tych struktur geologicznych, które tam występują, układamy takie puzzle, które mają rozwiązać zawodnicy. Mają rozpracować, jakie procesy geologiczne tam po sobie występowały, co po czym, co wpłynęło na coś innego. Mają za zadanie rozpoznać historię geologiczną tego naszego Marsyardu.

Czy ja dobrze rozumiem? To ma nastąpić jeszcze zanim wjadą tam łazikiem?

Dokładnie tak. Tak samo jak w prawdziwej misji marsjańskiej większość pracy naukowców i oczywiście też osób odpowiedzialnych za budowanie misji następuje przed tym, jak cokolwiek zostanie wystrzelone. Zanim wystrzeli się jakąkolwiek misję, jest przeprowadzana bardzo głęboka analiza terenów różnych na powierzchni, na przykład po to, żeby wybrać najlepsze miejsce do lądowania. I to też zresztą jest częścią jednego z raportów, które muszą wypełnić nasi zawodnicy. Następnie ta wybrana lokalizacja jest analizowana z absolutnie gigantycznym zaangażowaniem i szczegółowością, po to, żeby odkryć wszystkie te rzeczy, które można zbadać na podstawie danych dostępnych z orbity. Chodzi o to, żeby to zrobić odpowiednio i żeby potem rozwiązywać tylko te zagadki, które rzeczywiście muszą być rozwiązane przy pomocy łazika, przy pomocy spojrzenia z bardzo bliska, zrobienia jakichś specjalistycznych analiz i właśnie zaprojektowania na tej podstawie samej misji kosmicznej. To znaczy zwykle poszukuje się takich elementów, które nie do końca pasują do układanki, do tego puzzla, które naukowcy tworzą w swoich głowach. I po to, żeby stwierdzić, czy ten puzzel jednak pasuje w tym miejscu, czy może jednak powinien być w innym, trzeba podjechać z bliska coś zobaczyć. Nasi zawodnicy mają robić dokładnie to samo.

A jakie dane mieli do tej pory? Czy to były zdjęcia z drona? Tak jakby obserwowali powierzchnie Marsa po prostu z orbity...

Dokładnie tak. Dostają ten sam zestaw danych, jakie mogą dostać ludzie planujący prawdziwą misję. To znaczy szczegółowe zdjęcia, nie satelitarne, w tym przypadku dronowe, a także model model terenu w 3D, tak żeby zaprojektować nie tylko przejazd tej misji, ale również żeby móc stwierdzić, jakie struktury są, jakiej wielkości. Dlatego, że oczywiście np. to z jakim nachyleniem stoku mamy do czynienia, może nam wiele powiedzieć o geologii danego terenu.

I teraz przystępują do konkursu w oparciu o łaziki, które zbudowali i przywieźli. Na ile te zadania będą uzupełnieniem tego, co już zrobili?

Zadania, które stoją przed tymi zawodnikami, którzy sami zbudowali swoje łaziki wcześniej, w czasie rocznych przygotowań, mają kilka różnych części. Jedną z tych części jest zdalna jazda na podstawie danych z tego numerycznego modelu terenu i po takich specjalnych wyznacznikach. Ale robot powinien sam sobie radzić, sam znajdować miejsca na Marsyardzie i sam podjechać z jednego miejsca na drugie. To wtedy dostają maksymalną ilość punktów za taki przejazd autonomiczny. Kolejnym wyzwaniem jest misja naprawcza, która ma być wykonywana właśnie przez tego robota, przez łazik, która wymaga operowania bardzo takimi delikatnymi przekrętkami, małymi panelami, takiego bardzo finezyjnego operowania swoim robotem po to, żeby właśnie gdyby coś się zepsuło, żeby nie trzeba było wysyłać ludzi na naprawy, tylko żeby dało się to zrobić robotem. I oczywiście jest zadanie, które jest najbliższe mojemu sercu, to znaczy zadanie naukowe, gdzie tak jak wspominałam, na podstawie tego, co wcześniej przeanalizowali i wszystkich tych danych, które otrzymali przed zawodami i które musieli przeanalizować i wysłać jako raport, sami sobie zawodnicy tworzą plan działania tego, co chcą przebadać i na podstawie tego ich własnego planu jesteśmy w stanie ich ocenić, czy zrobili to, co zaplanowali, czy ich plan był realistyczny, czy coś bardzo ważnego przeoczyli albo wręcz przeciwnie w czasie zawodów zauważyli coś bardzo właściwego i byli w stanie odkryć jakieś nowe informacje.

Czy roboty będą pobierać próbki? Będą wykonywać jakieś zdjęcia, przesyłać je do swojej sterującej grupy?

Tak. W tym roku jako część zadania naukowego również mamy dużo zadań związanych właśnie z pobieraniem próbek, dzięki czemu zespoły mogą się realizować nie tylko naukowo, ale również technologicznie. Dlatego, że pobieranie próbek, czy to regolitu, czy to skał z powierzchni, jest zawsze bardzo skomplikowane i wymaga dużego zaangażowania różnych grup w tym samym czasie. Więc będą pobierać próbki, będą musieli wyjaśnić, dlaczego kluczowe jest pobranie tej konkretnie próbki, a nie czegoś innego. Natomiast będą również zajmować się dwoma nowymi typami próbek, a mianowicie odbiorcami z dużych głębokości, dokładnie 30 centymetrów. Wykopanie dobrej próbki z takiej głębokości, to naprawdę nie jest łatwa sprawa, jeżeli jest się na innej planecie. A także - nowość w tegorocznych zawodach - a mianowicie dronowanie. Jak wszyscy wiemy, wysłany na Marsa dron, Ingenuity, przewyższył wszelkie oczekiwania i znakomicie wykonał swoją misję.

Nie może wręcz przestać latać. Wykonuje kolejne loty. Miało być ich kilka, jest już kilkadziesiąt i nie chce przestać pracować.

Dokładnie tak. I jest to wynik, którego nikt się nie spodziewał i który dostarcza naprawdę znakomitych danych na temat Marsa. W związku z czym zadaniem drużyny było znalezienie takiego miejsca na powierzchni Marsa, do którego trudno jest dotrzeć łazikiem i wykorzystanie drona właśnie do tego, żeby zrobić zdjęcia tej specyficznej lokalizacji na powierzchni naszego Marsyardu.

Musieli budować tego drona? Czy już to mogli wykorzystać komercyjne urządzenia, ale sterowane za pośrednictwem łazika? Jak to jest?

Wydaje mi się, że są różne podejścia, to znaczy, że za różny poziom przygotowania tego właśnie drona, zespoły dostają różne liczby punktów.

Czy można wykonać tylko jedną próbę, czy jeżeli coś się nie powiedzie, to można powtórzyć przejazd? No bo lądowania na Marsie nie można powtórzyć. Jak nie wyjdzie, to nie wyjdzie, ale powiedzmy, że jak łazik już tam jest i coś mu nie pójdzie tak jak trzeba, to jeszcze raz można spróbować. Jak to jest podczas konkursu?

Wszystkie zespoły mają określony czas, w którym muszą dokonać swoich zaplanowanych wcześniej działań. Jeżeli nie są w stanie, jeżeli coś im pójdzie nie tak, są w stanie oczywiście ponowić próbę działania, ale muszą się zmieścić w czasie, który został im przeznaczony. Jeżeli niestety coś się na tyle zepsuje, że nie będą w stanie uruchomić ponownie swojego łazika w określonym czasie, niestety oznacza to, że mieli pecha, jak to czasem bywa w badaniach kosmicznych.

Tak. Mieliśmy ostatnio przykłady niepowodzeń. Mamy też udany, ciągle funkcjonujący, choć uśpiony łazik wysłany przez Indie na Księżyc. Zobaczymy, czy się obudzi, czy nie. W każdym razie są i dobre, i złe przykłady. Proszę mi powiedzieć z pani doświadczenia. Teraz już nie o Marsyardzie, nie o samych łazikach, ale o zespołach, które nad tym pracują. Jak liczne zespoły pani zdaniem się najlepiej sprawdzają?

Bardzo różnie. Są zespoły, które dosłownie mają kilka osób i doskonale im idzie, a są też zespoły, które mają dosłownie kilkadziesiąt członków i członkiń i również bardzo dobrze sobie radzą, w związku z czym oczywiście im więcej osób, tym bardziej można rozłożyć pracę, można znaleźć większych specjalistów z poszczególnych kategorii, które są potrzebne, ale też trudniej jest zarządzać takim zespołem. Jeżeli zespół jest mały, ale złożony z bardzo takich zainteresowanych, entuzjastycznych, inteligentnych osób może działać bardziej wydajnie niż taki duży zespół. To bardzo różnie bywa.

A jak z przewodzeniem, z liderowaniem? Czy widzi pani, że grupy, które mają silnego lidera, dominującego, zwyciężają, czy rozłożone, kolektywne i dobrze współpracujące?

Myślę, że to jest bardziej pytanie do poszczególnych zespołów, bo to naprawdę bardzo różnie bywa. Jeżeli lider jest dominujący, ale jednocześnie jest w stanie zapewnić spójność swojego zespołu, bo mimo wszystko oprócz takich technicznych umiejętności konieczne jest w tego typu konkursie, jak w prawdziwym zresztą życiu, synchronizowanie działania bardzo wielu ludzi o bardzo różnych preferencjach, zainteresowaniach, umiejętnościach, bez granic itd. Jest to bardzo skomplikowane. Różnie z tym bywa.

To jeszcze na koniec, doszły mnie wieści, że przed uruchomieniem Marsyardu jeszcze musieliście państwo zwalczyć występujące tam życie, które które się pojawiło wbrew intencjom twórców. Ale jak to wiadomo, na Ziemi życie szuka sobie każdego miejsca. Na czym to polega, proszę mi powiedzieć..

Na eksterminacji.

Czyli mówiąc krótko walczą państwo z chwastami?

Tak, z marsjańskimi chwastami ukrywamy ślady życia na Marsie, na Marsyardzie. Niestety to, że tutaj znajdujemy się na Czerwonej Planecie, to jest prawda zawodów. Natomiast prawda obiektywna jest taka, że znajdujemy się w Polsce. Mamy bardzo taki wilgotny, miły dla różnych roślin klimat. I te właśnie rośliny zdecydowały się zaatakować nasz teren zawodów i walczymy z nimi przed zawodami.

Życzę powodzenia. Dziękuję pani bardzo.

Dziękuję i zapraszamy na European Rover Challenge.