Z powodu silnych wiatrów nad Florydą NASA po raz drugi odwołała w poniedziałek lądowanie wahadłowca Discovery na przylądku Canaveral. Agencja rozważa skierowanie promu do bazy Edwards w Kalifornii.

REKLAMA

Według pierwotnego planu, Discovery miał wylądować w niedzielę. Przeszkodził w tym wiatr, wiejący nad pięciokilometrowym pasem lądowiska z prędkością 35 kilometrów na godzinę. Prom ma zapas paliwa i energii, wystarczający na pozostanie w kosmosie do środy. Kierownictwo lotu preferuje lądowanie na przylądku Canaveral. Przewiezienie wahadłowca z bazy Edwards na Florydę specjalnym samolotem kosztowałoby bowiem 750 tysięcy dolarów. Promy kosmiczne nie korzystały z lądowiska w Edwards od 1996 roku.

Obecna misja Discovery to setny w ogóle lot amerykańskiego wahadłowca na orbitę wokółziemską. NASA miała również problemy z jego startem, który przesuwano trzykrotnie. Najpierw powodem była usterka techniczna, później na przeszkodzie stanęły porywiste wiatry, a potem znów problemy techniczne.

W czasie misji załoga promu przymocowała do międzynarodowej stacji kosmicznej Alfa dziewięciotonowy blok z czterema żyroskopami i dwiema antenami. Zainstalowano także dodatkowy węzeł cumowniczy. Pierwsza załoga Alfy (Amerykanin Bill Shepherd i dwaj Rosjanie) wystartuje na statku Sojuz 31 października z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Spędzą oni na pokładzie stacji cztery miesiące, by uruchomić wszystkie jej systemy robocze.

00:15