Do końca roku rząd ma przedstawić Sejmowi program polityki ekologicznej państwa na następne lata. Jakie będą główne założenia tego programu jeszcze nie wiemy, ale wiemy, że... do posprzątania jest cały kraj.

REKLAMA

Wstępując do Unii Europejskiej, będziemy musieli dostosować się do wymogów Piętnastki także w zakresie ochrony środowiska. Ale będzie to bardzo trudne. Nielegalne wysypiska śmieci rosną w Polsce jak grzyby po deszczu. Co więcej, w dobie kryzysu i narastającego ubóstwa mieszkańcy wsi zaczęli urządzać dzikie wysypiska na własnych posesjach. Z tymi najtrudniej walczyć.

W wielu gospodarstwach pojemniki na śmieci to rzadkość, za to wysypisko w centrum wsi rzecz powszechna, jak na przykład w jednej z podkrakowskich wsi.

Na początku stały rzędy kontenerów, następnie rada sołecka zadecydowała, że będzie jedno centralne wysypisko – mówi jeden z mieszkańców gminy Mogilany. Codziennie zjawiają się tu samochody, które przywożą kolejne kilogramy śmieci.

Najwięcej problemów jest z gminami ościennymi - tłumaczy Małgorzata Martyła, gminy Mogilany. Tam wprowadzono indywidualny wywóz śmieci, a w naszej gminie nadal jest zbiorowy. Mieszkańcy więc podrzucają nam śmieci do koszy. Najwięcej od granic Krakowa, Skawin czy gminy Świątniki.

Zdaniem Małgorzaty Martyły z dzikimi wysypiskami można walczyć. Najważniejsze uświadomić dzieci, nauczyć ich segregacji. A one niech uczą dorosłych.

Szansą dla takich gmin są także pieniądze z unijnych funduszy. Wprowadzając program proekologiczny można skorzystać z funduszy przedakcesyjnych.

Foto: Archiwum RMF

15:50