Wieczorem w Warszawie uroczysta premiera "Dobrego chłopca". To nowy, polsko-brytyjski film nominowanego do Oscara za "Boże ciało" Jana Komasy. O małżeństwie, które porywa młodego przestępcę i próbuje go zresocjalizować w domu na odludziu, przykuwając go łańcuchem do ściany. "Żyjemy w czasach hałasu. Walcząc o czułość i uwagę" - mówi reżyser. W Rozmowie Filmowej RMF FM gość Katarzyny Sobiechowskiej-Szuchty opowiada też m.in. o pracy z nagrodzonym Złotym Globem za "Dojrzewanie" Stephenem Grahamem i o tym, jak pomogli mu piłkarscy kibice.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

"Żyjemy w tak zwanej ekonomii atencji"

Scenariusz "Dobrego chłopca" napisał debiutant Bartek Bartosik, który pracował wiele lat w korporacji jako programista i był - jak sam o sobie mówi - "przykuty do komputera". Ale od zawsze chciał zawsze być filmowcem, bo to było jego marzenie. Dostał od bliskich podręcznik "Jak napisać scenariusz" i napisał w tydzień "Good Boya". Scenariuszem zainteresował się Jerzy Skolimowski, który wspólnie z Ewą Piaskowską i z Jeremym Thomasem wyprodukowali ten film.

Które wątki tego tematu o "zagubionej w życiu młodzieży" najbardziej zainteresowały Jana Komasę?

Chyba chodzi o atencję. Żyjemy w tak zwanej ekonomii atencji. Wszystko dzisiaj, a głównie nasze gałki oczne, są przedmiotem zarobku, są nowym złotem. Atencja to jest nowe złoto. To o to się walczy. Każdy TikTok, każde social media, każda platforma, każde wydarzenie walczy o twoją atencję. I w takim społeczeństwie, szczególnie generacja Z, czyli ludzie, którzy się urodzili już ze smartfonami w ręku, jesteśmy nauczeni tego, że jeżeli nie krzyczysz, jeżeli nie jesteś krindżowy, czy dziwny lub super wyrazisty, nie przyciągasz atencji, to trochę ciebie nie ma. Niektórzy ludzie uważają, że to jest okej. Ale bardzo dużo ludzi po prostu robi cokolwiek, żeby ściągnąć atencję - mówi w Rozmowie Filmowej RMF FM Jan Komasa.

Dzisiaj na każdej z tych rzeczy można całkiem nieźle zarobić i jesteśmy w czasach jednego wielkiego hałasu - dodaje reżyser.

"Francuzi wyszli w połowie"

Tommy, główny bohater "Dobrego chłopca", jest reprezentantem tzw. kultury śmieciowej. Robi cokolwiek, także nagrywa przemoc i wrzuca do social mediów tylko po to, żeby się liczyć. Krzyczy, ale nikt nie słucha. (...) Liczba wyświetleń w mediach społecznościowych nie oznacza, że jesteśmy widzianymi - mówi w RMF FM Jan Komasa.

Tommy trafia do "analogowej" rodziny. (...) To jest cyfrowy detoks. Jest na łańcuchu. Trochę jak pies - dodaje reżyser. To "tresowanie dzikusa" to rodzaj groteski i satyry. Tu jest też pytanie, czy byłbyś, czy byłabyś w stanie oddać część swojej wolności za uwagę, za atencję, za dbanie, za czułość - mówi nam Jan Komasa. Film ma przesunięty realizm. Pierwszy raz coś takiego robiłem - tłumaczy reżyser.

W filmie twórcy korzystają z groteski. Polska jest jednym z tych krajów, które mamy bardzo dużą grupę ludzi uwielbiających humor Monty Python, czyli brytyjski czarny humor. To nas zresztą połączyło w tym projekcie z brytyjską stroną. I Polacy i Brytyjczycy wiedzą, że między byciem absolutnie dobrym i byciem absolutnie złym jest cała gama kolorów, którą my zamieszkujemy - tłumaczy reżyser.

Opowiada też o bardzo różnym odbiorze tego filmu na świecie. Włosi zupełnie inaczej czytają ten film. Przede wszystkim od strony uczuć. W Stanach Zjednoczonych ten film funkcjonuje jako czarna komedia, totalnie śmieszna. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii. (...) A Francuzi wyszli w połowie. Dystrybutorzy francuscy powiedzieli: nie kupujemy. To jest niemoralny film.

"Producenci brytyjscy byli w szoku"

Film otwiera kilkuminutowa, dosyć intensywna scena, w której towarzyszymy bohaterowi w zatraceniu się w imprezowaniu. Zawsze dobrze mocno zacząć, jak uczył Hitchcock - mówi w RMF FM Jan Komasa. Ja jako reżyser też muszę w tej pierwszej scenie złapać atencję widza - dodaje. I opisuje, że ekipa kręcąc tę scenę chodziła za aktorami m.in w Leeds po meczu piłki nożnej, w czasie totalnej zabawy.

Producenci brytyjscy byli w szoku, ale wytłumaczyliśmy im, że my w Polsce umiemy kręcić "guerilla style of shooting", czyli taki partyzancki styl kręcenia. (...) To dodaje takiej super nowej energii temu filmowi. Ale potem ten film się zmienia - tłumaczy reżyser. Jedną z głównych ról, ojca rodziny, gra Stephen Graham nagrodzony Złotym Globem za swoją poruszającą rolę w serialu "Dojrzewanie".

Graham jest bardzo emocjonalnym, dramatycznym aktorem w bardzo groteskowej konwencji - opisuje w RMF FM Jan Komasa. W obsadzie są też m.in. Andrea Riseborough, którą znamy m.in z filmu "Birdman", czy Anson Boon, który zagrał w filmach "1917" oraz "Strefa gangsterów".

Kino Komasy opowiada o dojrzewaniu

Od "Sali samobójców", przez "Miasto 44", po nominowane do Oscara "Boże Ciało" kino tego reżysera zawsze, na swój sposób, opowiada o dojrzewaniu.

W moich filmach chciałem chyba opowiedzieć szczególnie o młodych facetach, którzy są między 18 a 23-24 rokiem życia. To prawda, że każdy z tych filmów był o kimś, kto dojrzewał. (...) Ten wiek jest dosyć magiczny, bo jeszcze trochę jesteś dzieckiem, nawet niektórzy bardzo są. A jednak rzeczywistość mówi ci: dobra, już jesteś dorosły, dorosła, już musisz sobie radzić i wszystkie twoje wybory teraz już będą rzutować tak, że się tego nie da cofnąć. I to powoduje, że to jest bardzo dotkliwy okres i dlatego mnie on najbardziej inspiruje - opowiada w Rozmowie Filmowej w RMF FM Jan Komasa.

Czy po hollywoodzkiej "Rocznicy" oraz brytyjskiej koprodukcji "Dobry chłopiec", która 6 marca wchodzi do polskich kin, będzie polskojęzyczny film w najbliższym czasie? Bardzo bym chciał. Mamy pieniądze. Teraz tylko potrzebujemy zielonego światła, żeby ruszyć z filmem - deklaruje w RMF FM Jan Komasa.