Film "Wielka Warszawska" 23 stycznia wchodzi do kin. Tomasz Ziętek gra w nim Krzyśka, młodego, pełnego ideałów dżokeja, który próbuje odnaleźć się w świecie nielegalnych zakładów. W Rozmowie Filmowej w RMF FM aktor opowiada o nowych filmowych, serialowych i muzycznych wyzwaniach. I o swojej najnowszej życiowej roli - taty. Jego syn urodził się... w przerwie zdjęć do "Wielkiej Warszawskiej". "Jestem bardzo blisko szczęścia" - mówi w RMF FM Tomasz Ziętek.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video
Tytuł "Wielka Warszawska" nawiązuje do słynnego wyścigu na stołecznym Służewcu. Film zabiera nas w lata 90., w świat wyścigów konnych, dżokejów, trenerów, nielegalnych zakładów i podejrzanych interesów. Aktor nigdy wcześniej nie jeździł konno. Co najmocniej przyciągnęło go do tego świata? Wszystkie wyżej wymienione rzeczy. Ja zawsze podejmuję decyzję po lekturze scenariusza. I tak było i w tym przypadku. Ale doszedł jeszcze element jazdy konnej, z którym wcześniej nie miałem styczności. A gdzie lepiej pokonywać swoje lęki niż na planie filmowym - mówi w RMF FM Tomasz Ziętek.
Dodaje też, że świat dżokejski przyjął go z dużą życzliwością i dał bilet wstępu do swojej przestrzeni. To również taka specyfika filmu i kolejny odcień magii kina - podkreśla.
Świat Służewca zaproponował mu treningi dżokejskie dla jeźdźców na trenażerze, przygotowanie fizyczne i poranne treningi w stajni. Wszystkie elementy podglądane podczas tych treningów przekradły się na ekran - mówi w RMF FM Tomasz Ziętek. Na potrzeby filmowych scen stworzonego mechanicznego konia, który pozwolił aktorom zbliżyć się do zwierzęcych bohaterów.
Czas akcji w "Wielkiej Warszawskiej" to lata 90. Bardzo ciekawy moment w polskiej historii. Idzie nowe, ale stare jeszcze mocno się trzyma. Bardzo trudne było to odtworzenie świata tamtej Warszawy, który już tak naprawdę nie istnieje. Dziś jest pod warstwą szyldów, nowych budynków - opowiada aktor.
Te lata są powiązane z moim dzieciństwem i pewnie dlatego w sposób wyidealizowany patrzę na tamte czasy. (...) Pierwszy obrazek, który mi się kojarzy z Wielką Warszawską i latami 90., to coroczne wyścigi z okazji Dnia Dziecka organizowane u mnie na stadionie. To taki mój chyba jedyny życiowy wyścigowy epizod. Na rowerach zbierały się dzieci z całego Słupska i ścigały się ze sobą o różnego rodzaju nagrody. Potem były dekoracje - mówi w RMF FM Tomasz Ziętek.
Dużo dalej w polską przeszłość sięga nowy serial, w którym aktor gra jedną z głównych ról. "Czarna śmierć" to opowieść o tym, jak we Wrocławiu w latach 60. pojawiła się ospa. Izolacja, strach, rozpacz. Te uczucia towarzyszyły nam ostatnio przy okazji pandemii covidowej. Czy te emocje rezonowały podczas pracy przy serialu?
Tak. I to był jeden z takich elementów, który mnie skłonił ku temu tytułowi. Oprócz osoby reżysera, niezwykle ciekawego, Kuby Czekaja - odpowiada Ziętek. I dodaje, że w serialu, który brzmi współcześnie, jest więcej odniesień do teraźniejszości, niż wyłącznie temat epidemii. W tym serialu aktor gra Igora, dziennikarza śledczego.
Do tej pory nie miałem takiej sposobności, żeby zanurzyć się w tamtych czasach. (...) A kolejna sprawa to fakt, że tutaj po raz pierwszy gram rolę ojca. I to jest ciekawe z perspektywy czysto aktorskiej, ale też jest to ciekawe dla mnie osobiście, zważywszy na moje doświadczenia życiowe. (...) Zazwyczaj gram bohaterów bliskich Krzyśkowi Salomonowi w "Wielkiej Warszawskiej", którzy w tę dorosłość dopiero wchodzą. A tutaj bohater jest dosyć mocno w tej dojrzałości już umocowany - opowiada w RMF FM Tomasz Ziętek.
Aktor ma na koncie rolę w Jana Bytnara ps. "Rudy" w "Kamieniach na szaniec". Ale też sportowca w filmie "Żużel", kapitana w filmie wojennym "Orzeł", a w filmie "Hiacynt" zagrał młodego milicjanta, który w latach 80. zostaje wplątany w sprawę seryjnego mordercy homoseksualistów. Człowieka, który prowadząc śledztwo odkrywa własną tożsamość.
Przy okazji każdego scenariusza staram się podchodzić do projektu z "czystą głową i czystą kartą". Każde spotkanie z reżyserem to jest wejście w zupełnie nowy świat, zupełnie nowe oczekiwania, wymagające zupełnie nowych narzędzi. I czasami, tak jak przy okazji filmu "Wielka Warszawska", muszę się nauczyć zupełnie nowej umiejętności, a czasami ta rola bazuje na jakiejś umiejętności, którą już posiadam - opisuje w Rozmowie Filmowej w RMF FM Tomasz Ziętek.
Oprócz aktorstwa Ziętek ma też swój inny artystyczny świat, czyli muzykę. Śpiewa, gra, solo i w zespole. Jak mówi: moja praca aktorska jest bardzo, bardzo projektowa (...) i w dużej mierze niezależna ode mnie, bo te projekty pojawiają się, znikają, później na przykład jeden nachodzi na drugi, a jeszcze później zdarzają mi się dłuższe przestoje (...) A muzyka jest ze mną bez względu na wszystko. Jest cały czas.(...) I jest to rzecz zupełnie moja, w której sam mogę się wyrażać i na którą mam największy wpływ.
Jego solowy album nosi tytuł "Some Old Songs", a piosenki klimatem przypominają amerykańską muzykę lat 60. i 70. Chyba jednak cały czas ten oldschool we mnie siedzi - mówi Tomasz Ziętek.
Próżno szukać go na ściankach, na eventach i promocjach. Bardzo chroni swój prywatny świat. Od jakiegoś czasu ma też zupełnie nową życiową rolę, czyli rolę taty. Czy ojcostwo bardzo go zmieniło? Czy uwrażliwiło na inne rzeczy niż do tej pory?
Zastanawiałem się nad tym, czy ojcostwo mnie bardzo zmieniło i na razie nie wiem - odpowiada szczerze aktor. Na razie na pewno mniej śpię (...) Ale często dopiero po jakimś czasie jesteśmy w stanie coś więcej powiedzieć. Więc chyba jeszcze za krótko jestem ojcem - dodaje. Ale rolę ojca uważa za swoją najważniejszą. Jego syn, jak opowiada w RMF FM Tomasz Ziętek, urodził się w czasie pracy na planie przy "Wielkiej Warszawskiej".
Dokładnie to on urodził się w czasie zdjęć i w czasie burzy. (...) Przez to, że zdjęcia zostały odwołane, miałem okazję być przy porodzie - mówi w Rozmowie Filmowej w RMF FM.
O jednej ze swoich piosenek "C'mon" Tomasz Ziętek powiedział kiedyś, że to "taka muzyczna przypominajka, że czasami jesteśmy o słowo od szczęścia". Jak bardzo sam jest blisko szczęścia? Chyba bardzo blisko jestem szczęścia w takim razie. I jeszcze taki piękny cytat sobie zaserwowałem - mówi.