Jak niemal co roku, kiedy robi się ciepło, pojawiają się relacje o wielkim czarnym kocie. Otrzymaliśmy zdjęcie z Goleszowa pod Cieszynem. Jego autor twierdzi, że na fotografii widać "czarną panterę" na skraju lasu.

REKLAMA

Podobne relacje pojawiają się regularnie od roku 2008. Wtedy zaczęło się od wiosek na zachód od Krakowa. Ponieważ informacje się powtarzały, podjęto akcję poszukiwawczą. Mimo że kosztowała kilkadziesiąt tysięcy złotych, nic nie wiadomo o tym, by skończyła się sukcesem.

Puma wróciła na wiosnę następnego roku. Co ciekawe, o spotkaniu z ciemnym wielkim kotem donosili wtedy mieszkańcy kilku województw i miejsc oddalonych od siebie nawet o kilkaset kilometrów. Wyjątkowo szczegółowe relacje napływały właśnie z... Goleszowa pod Cieszynem. Starostwo w Cieszynie wystosowało wówczas oficjalne ostrzeżenie dla mieszkańców, w którym apelowano m.in., by unikać spacerów.

Ostatecznie zagadkę rozwikłała cieszyńska policja. Goleszowska Puma okazała się być zwykłym kotem, tyle że dość dużym.

Zawstydzona tym wydarzeniem puma na jakiś czas zniknęła, ale w ubiegłym roku wróciła. Dziesiątki ludzi widziały ją w Zachodniopomorskiem. Przypisano jej nawet masakrę czterdziestu danieli w okolicach Białogardu. Policja apelowała wówczas o spokój i ostrożność. Wcześniej w gminie Gościno burmistrz w trosce o "zdrowie i życie mieszkańców" ostrzegał, by nie chodzić do lasu.

Sami oceńcie, czy na nadesłanym nam przez słuchacza zdjęciu jest puma, pantera, kot, sarna, pies czy może pniak.