Do 28 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych zawalenia się hotelu w mieście Quanzhou na południowym wschodzie Chin. Wciąż trwają poszukiwania jednej osoby, która może być pod gruzami - poinformował chiński portal Pengpai Xinwen.

REKLAMA

Sześciopiętrowy hotel, wykorzystywany ostatnio jako miejsce izolacji w związku z epidemią nowego koronawirusa, zaczął się walić w sobotę wieczorem. Pod gruzami znalazło się 71 osób, a dziewięć innych zdołało uciec z budynku o własnych siłach.

Ratownicy wydobyli z rumowiska łącznie 70 osób. 26 z nich nie dawało już znaków życia, a dwie inne zmarły w szpitalu. Trwają poszukiwania ostatniej osoby - podał Pengpai Xinwen, powołując się na ministerstwo zarządzania kryzysowego.

20 uratowanych wyszło już ze szpitala - przekazał na konferencji prasowej wicepremier Quanzhou Hong Ziqiang.

Wstępne dochodzenie wykazało "poważne problemy" związane z budową i remontem hotelu - dodał Hong. Zapowiedział, że winni tragedii poniosą odpowiedzialność. Wcześniej chińskie media informowały, że w momencie katastrofy w hotelu prowadzone były prace remontowe.

W zawalonym hotelu umieszczano osoby zaklasyfikowane do grupy ryzyka w związku z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2. Według miejscowych mediów u wszystkich osób poddanych tam kwarantannie testy na obecność wirusa dały wynik ujemny.