Coraz szersze kręgi zatacza we Francji głośny skandal wokół leku dla cukrzyków "Mediator", który spowodował śmierć, co najmniej pół tysiąca osób. Zarzut korupcji i oszustwa usłyszało pięciu ekspertów, którzy uczestniczyli w dopuszczeniu na rynek tego specyfiku.

REKLAMA

Według prokuratury, eksperci - w zamian za wysokie sumy pieniędzy - świadomie przemilczeli niektóre skutki uboczne specyfiku - m.in. powodowanie schorzeń zastawek serca. Teoretycznie "Mediator" był lekiem dla cukrzyków, ale lekarze masowo przepisywali go osobom, które chciały się odchudzać, bo powodował spadek apetytu. Według prokurary producent liczył właśnie na to, że będzie on przepisywany po prostu ludziom cierpiącym na nadwagę, choć nie zostało to sprecyzowane we wniosku o dopuszczenie na rynek.

Już w lutym tego roku wszczęto dochodzenie przeciwko byłym szefom Agencji Bezpieczeństwa Leków, którzy pracowali również dla Europejskiej Agencji Leków. Zarzuca im również oszustwa i korupcję w związku z głośną aferą zabójczego leku dla cukrzyków "Mediator".

Według dziennika "Le Figaro" były szef komisji dopuszczającej leki na francuski rynek profesor Jean-Michel Alexandre, który udzielił pozwolenia na sprzedaż "Mediatora" - dostał później od producenta tego specyfiku 1,2 miliona euro, jako konsultant. Podważa to jego bezstronność. Drugi były przedstawiciel Agencji Bezpieczeństwa Leków oskarżony został o to, że - mimo alarmistycznych informacji - wolał bronić interesów producenta i nie doprowadził do zakazania specyfiku.

W marcu ubiegłego roku trzech pracowników firmy farmaceutycznej "Servier" zostało zatrzymanych pod zarzutem niszczenia dokumentów, obciążających firmę za śmierć od 500 do 2 tys. pacjentów. Według prokuratury w Suresnes pod Paryżem, chcieli oni zatrzeć ślady badań, które wskazywały na to, że producent doskonale wiedział o groźnych właściwościach specyfiku. "Mediator" powodował choroby zastawek serca. Prokuratura podejrzewa, że koncern zataił te informacje, żeby specyfik nie został wycofany z rynku.

Dyrekcja firmy zapewnia natomiast, że niszczenie poufnych dokumentów nie miało nic wspólnego z trwającym śledztwem. Twierdzi, że pracownicy regularnie niszczą dokumentacje po to, by nie trafiła w ręce konkurencji. We wrześniu 2011 roku francuskie media ujawniły, że ekspert - zajmujący się kontrolą leków - padł ofiarą gróźb ze strony producenta. Grożono mu, że jeżeli będzie drążył aferę, to on i jego rodzina znajdą się w niebezpieczeństwie.

Pacjenci przez 30 lat stosowali ten lek

"Mediator" - pierwotnie przeznaczony dla cukrzyków - był przez ponad 30 lat przepisywany osobom otyłym, bo powodował spadek apetytu. Szacuje się, że w samej Francji zażywało go aż 5 milionów osób. Według ekspertów Krajowej Kasy Chorych "Mediator" spowodował we Francji śmierć, co najmniej pół tysiąca pacjentów. Tysiące innych osób, które zażywały specyfik, cierpią na schorzenia serca. Laboratorium "Servier" przyznało, że lek mógł stanowić "rzeczywiste ryzyko dla niektórych pacjentów". Szef tego laboratorium, Jacques Servier, twierdzi jednak, że po zażyciu tego specyfiku zmarły "jedynie" trzy osoby.

Sprzedaży "Mediatora" zakazały już w 1997 roku władze USA, a w 2005 roku Hiszpania i Włochy. We Francji lek ten wycofano z rynku dopiero w 2009 roku. O całej sprawie alarmowała trzy lata temu władze medyczne lekarka ze szpitala w Brest w Bretanii, Irene Frachon, która stwierdziła ciężkie schorzenia u pacjentki zażywającej "Mediator". Dopiero po wielokrotnych apelach Frachon, a także opublikowaniu przez nią książki na ten temat, zakazano sprzedaży leku. Powstało także stowarzyszenie pacjentów-ofiar "Mediatora".