23-letni Mohamed Merah nie żyje. Antyterroryści zastrzelili seryjnego mordercę w trakcie szturmu na budynek, w którym się zabarykadował. Przestępca zastawił na policjantów pułapkę i próbował uciekać. Podczas akcji jeden z funkcjonariuszy został ciężko ranny.

REKLAMA

Przed południem francuscy antyterroryści weszli do domu w Tuluzie, gdzie wczoraj zabarykadował się seryjny morderca. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna zastawił na funkcjonariuszy pułapkę. Według francuskiej stacji telewizyjnej, Merah ukrył się w łazience - leżał w wannie i nie ruszał się. Chciał, żeby policjanci myśleli, że popełnił samobójstwo. W chwili, gdy do łazienki skierowano kamerę inspekcyjną, zabójca wyskoczył z pomieszczenia i zaczął strzelać - relacjonował minister spraw wewnętrznych Claude Gueant, który przez cały czas był na miejscu policyjnego oblężenia.

Służby specjalne podejrzewały, że napastnik mógł przygotować zasadzę. Dlatego policjanci nie weszli do mieszkania przez drzwi i okna, bo w pobliżu mogły być rozmieszczone ładunki wybuchowe. Do budynku dostali się, wysadzając mur oddzielający pomieszczenie, w którym ukrywał się napastnik, od sąsiedniego lokalu. Według francuskiej telewizji, antyterroryści użyli granatów ogłuszających. Gdy służby specjalne weszły do środka, doszło do strzelaniny. Słuchać było serie z broni automatycznej; według mediów wystrzelonych zostało 300 pocisków.

Z informacji przekazanych przez policję wynika, że 23-letni Merah został zabity poza mieszkaniem. Prawdopodobnie wyskoczył z okna uciekając przed funkcjonariuszami. Cały czas strzelał do nich z kilku pistoletów i karabinu maszynowego.

Rano szef francuskiego MSW Claude Gueant mówił, że służby specjalne chcą pojmać żywego Mohameda Meraha, by postawić go przed sądem. Po przeprowadzonej akcji zaznaczył jednak, że nie było żadnej możliwości schwytania terrorysty, bo bronił się do ostatniej chwili. Zasugerował, że Francuzi mogą odetchnąć z ulgą, bo 23-latek przestał stanowić zagrożenie.

Francuskie służby pod domem, w którym zabarykadował się zamachowiec
Francuskie służby pod domem, w którym zabarykadował się zamachowiec
Francuskie służby pod domem, w którym zabarykadował się zamachowiec
Francuskie służby pod domem, w którym zabarykadował się zamachowiec
Francuskie służby pod domem, w którym zabarykadował się zamachowiec
Zamaskowani policjanci wracają do kwatery głównej po skończonej akcji
Minister spraw wewnętrznych Francji zwołał konferencję prasową pod domem zamachowca po tym, jak został on zastrzelony
Francuskie służby pod domem, w którym zabarykadował się zamachowiec
Minister spraw wewnętrznych Francji zwołał konferencję prasową pod domem zamachowca po tym, jak został on zastrzelony
Zamaskowani policjanci wracają do kwatery głównej po skończonej akcji

Oblężenie trwało prawie dwie doby

Oblężenie domu, w którym schronił się zabójca, rozpoczęło się wczoraj o poranku. Antyterroryści odcięli dopływ prądu, gazu i bieżącej wody do mieszkania Meraha. W nocy wokół budynku było słychać eksplozje i wystrzały. Miały one - jak wyjaśniały francuskie służby - zastraszyć 23-latka i uniemożliwić mu sen. Najwyraźniej funkcjonariusze liczyli na to, że wyczerpany Merah w końcu się podda.

Kiedy mężczyzna nie dawał żadnych oznak życia - wczoraj późnym wieczorem Merah zerwał kontakt z policyjnymi negocjatorami - zapadła decyzja, że antyterroryści wejdą do budynku. Wprawdzie Merah podkreślał, że nie popełni samobójstwa, bo chce zginąć jak islamski męczennik, to rano minister spraw wewnętrznych Francji Claude Gueant nie wykluczał, że zamachowiec nie żyje.

Dlaczego antyterroryści tak długo czekali ze szturmem?

Oblężenie domu seryjnego mordercy trwało 34 godziny. Zdaniem wielu specjalistów, antyterroryści czekali zbyt długo z wkroczeniem do mieszkania Meraha. Wobec zagrożenia terrorystycznego Francja zachowała zimną krew - oświadczył prezydent Nicolas Sarkozy. Jednak zdaniem wielu Francuzów tej "zimnej krwi" było być może za dużo. Nie rozumiem, dlaczego policja tak długo czekała ze szturmem. W telewizji zawsze pokazują, że ich akcje są błyskawiczne, a tutaj zmarnowali tyle czasu - mówiła pewna kobieta.

Policjanci tłumaczą, że zamachowiec wielokrotnie obiecywał, że podda się bez walki. Poza tym antyterroryści chcieli pojmać terrorystę żywego, by można go było przesłuchać. 23-letni Mohamed Merah twierdził, że należy do powiązanego z Al-Kaidą ugrupowania terrorystycznego, które planuje ataki w Paryżu, Marsylii i Lyonie.

Prawdopodobnie zwlekano także z akacją z powodów politycznych. Na miesiąc przed wyborami prezydenckimi Sarkozy obawiał się powtórki afery sprzed 19 lat. Wtedy antyterroryści zastrzeli śpiącego napastnika nazwanego "Human bomb", który miał ładunki wybuchowe. Mężczyzna przetrzymywał dzieci w przedszkolu w Neully-sur-Seine pod Paryżem. Sarkozy był merem tego miasta. Lewicowa prasa nazwała wtedy policjantów "kowbojami" niegodnymi demokratycznego państwa.

Zdjęcia i filmy z prywatnego archiwum terrorysty

Media zaczęły publikować zdjęcia i filmy, na którym widać domniemanego terrorystę. Francuska telewizja publiczna France 2 wyemitowała prywatny film nakręcony 1,5 roku temu, na którym 21-letni wówczas Mohammed Merah popisuje się swoimi umiejętnościami za kierownicą.

OTO TEN FILM I POCHODZĄCE Z NIEGO ZDJĘCIA

Mohamed Merah. Kadr z filmu zrobionego 1,5 roku temu
Mohamed Merah. Kadr z filmu zrobionego 1,5 roku temu

Podejrzany 23-letni Mohamed Merah, Francuz algierskiego pochodzenia, przyznał się do zabójstwa trzech żołnierzy w Tuluzie i pobliskim Montauban oraz do zastrzelenia w poniedziałek nauczyciela i trojga dzieci przed szkołą żydowską w Tuluzie.