Prom z ponad 1400 pasażerami na pokładzie zatonął na Morzu Czerwonym. Wszystko rozegrało się prawdopodobnie w ciągu kilkunastu sekund. Gdy na miejsce przybyli ratownicy, znaleźli tylko ciała zabitych i dryfujące na powierzchni szalupy z rozbitkami.

REKLAMA

Być może do zatonięcia promu doszło zaledwie w ciągu kilkunastu sekund. A to z kolei mogło być wynikiem wadliwej konstrukcji jednostki – mówi docent Maciej Pawłowski z Politechniki Gdańskiej. Tłumaczy, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu promy budowano, popełniając wiele błędów. Jednostki te nie miały grodzi poprzecznych, a jedynie otwartą przestrzeń. W takim przypadku prom tonie w ciągu kilku sekund.

Inne rozwiązania stosowane są w statkach. Tam, gdy woda wedrze się do jednej z grodzi, wypełni ją, ale nie przedostanie się do pozostałych części statku. Wtedy istnieje jeszcze szansa na ratunek.

Statek zatonął około 40 mil od portu Hurghada. Na razie wiadomo, że uratowało się około 290 osób. Najprawdopodobniej też statek był przeciążony – z dokumentów z czasów budowy wynika, że na jego pokładzie mogło bezpiecznie podróżować 1100 osób. Na statku było jednak o ponad 300 osób więcej.