Już nie tylko Polska i Węgry, ale wszystkie kraje Unii Europejskiej mają być oceniane w kwestii praworządności. Belgia i Niemcy przedstawiły oficjalnie w Brukseli propozycję, by co roku kraje UE wzajemnie się oceniały w sprawach niezależności sądownictwa, praw człowieka czy wolności słowa.

REKLAMA

Niemcy przekonują, że procedura będzie obiektywna i będzie wszystkich traktować jednakowo. Polska ma wątpliwości.

Nowy system nie oznacza zastąpienia, czy "rozwodnienia" artykułu 7 Traktatu UE wdrożonego wobec Polski i Węgier. Mają to być dwa równoległe i niezależne mechanizmy.

Wiceszef niemieckiego MSZ Michael Roth przekonywał podczas wspólnej konferencji prasowej z szefem dyplomacji Belgii Didierem Reyndersem, że będzie to "most" między wschodem Europy a zachodem, gdyż wokół procedury art. 7 narosło wiele nieporozumień i oskarżeń, że jest to mechanizm "Zachodu" dyscyplinujący "Wschód". To ma być obejmująca wszystkich i traktująca wszystkich jednakowo procedura - przekonywał.

Polska ma jednak wątpliwości. Minister ds. europejskich Konrad Szymański wyjaśnił w przesłanym RMF FM oświadczeniu, że "chodzi o gwarancje bezstronności, obiektywizm, rolę unijnych instytucji i państw oraz relacje z innymi procedurami dotyczącymi praw podstawowych". Polska może uczestniczyć w tym procesie, ale dopiero po wyjaśnieniu tych wątpliwości - napisał.

Nieoficjalnie słychać jednak w Warszawie głosy bardziej pozytywne. Mamy pozytywne doświadczenia z ONZ, gdzie wszystkie kraje są poddawane takiej ocenie. Proces jest transparentny i jednakowy dla wszystkich - mówi rozmówca RMF FM. Także my moglibyśmy zadawać pytania np. o jugendamty - stwierdził.

Kwestia dorocznych raportów jest podnoszona przez Belgię co najmniej od trzech lat. Wraca teraz przed wyborami do europarlamentu. Roth nie ukrywa, że obrona wartości europejskich to odpowiedź na oczekiwanie społeczeństw. Musimy więc działać teraz - mówił niemiecki minister podkreślając, że jeżeli jakiś kraj będzie łamał zasady praworządności, to są różne mechanizmy, żeby przywołać go porządku. Wymienił poza procedurą art. 7 i procedurą przeciwnaruszeniową (TSUE) także uzależnienie wypłat z unijnego budżetu. Chcemy wzmocnienia zależności między wieloletnim budżetem UE a praworządnością - powiedział Roth. Ministrowie Belgii i Niemiec zaznaczyli, że mają poparcie znacznej większości krajów. Mamy bardzo szeroką większość, powiedziałbym ponad 20 krajów, które popierają zasady w sprawie ustanowienia mechanizmu wzajemnej oceny dotyczącej praworządności - powiedział Reynders. Konkretne prace rozpoczną się pod koniec roku, a sfinalizować mają je Niemcy, gdy obejmą przewodnictwo w UE.