Najpierw rozbił się kryształowy wizerunek golfisty Tigera Woodsa, a później legendę Lance'a Armstronga zniszczyła afera dopingowa. Obaj byli związani z firmą Nike wielomilionowymi umowami sponsorskimi. Teraz reputacja światowego giganta odzieżowego znów została poważnie nadszarpnięta. Ból głowy jego szefów wywołała głośna tragedia z udziałem Oscara Pistoriusa. Reklamy z jego udziałem zostały już wycofane.

REKLAMA

Nike, sponsorując słynnego paraolimpijczyka z Republiki Południowej Afryki, postawił na gwiazdę, która z jednej strony miała zainteresować kibiców lekkoatletyką, a z drugiej była w stanie rywalizować z pełnosprawnymi biegaczami. "Blade Runner" pojawiał się w reklamach firmy obok znanego sloganu "Just do it" jako "pocisk znajdujący się w komorze". Wczoraj został natomiast oskarżony o zastrzelenie swojej dziewczyny.

Robbie Vorhaus, założyciel Vorhaus & Company, która doradza firmom w utrzymaniu ich reputacji, przyznał w rozmowie z telewizją CNN, że w świecie marketingu trwa dyskusja na temat tego, jak uniknąć tego typu niezręcznych wpadek. Właśnie z tego powodu zaczęto się przyglądać podwójnym znaczeniom pewnych słów, seksualnym odniesieniom i zdaniom odnoszącym się do przemocy. Pocisk w komorze wciąż kojarzy się z pistoletem, a pistolet z bronią - powiedział.

To problem, gdy tak ogromne pieniądze są związane z człowiekiem, który w efekcie namiętności lub oszołomienia w jednej chwili może zniszczyć reputację firmy - dodał. Nike nie ma obowiązku, by ratować osobę, która złamała prawo. Ci sportowcy mają pewne cechy, które utożsamiają markę, ale akurat w danej chwili działają na jej szkodę. Szefowie firmy muszą więc szybko uciąć wszelkie związki z Pistoriusem i iść dalej - zaznaczył.

Zauważył również, że w umowie na linii Pistorius - Nike mogła zostać zawarta klauzula umożliwiająca spółce zakończenie współpracy. Jednym z takich powodów może być właśnie łamanie prawa.

Pocisk zniknął z jego strony

W czwartek na stronie internetowej Pistoriusa nie było już żadnej reklamy, w której znany sportowiec porównywany jest do pocisku. Brakowało również informacji o jego aresztowaniu. Miesiąc do mojego pierwszego startu w 2013 roku. Nie mogę się doczekać - brzmi ostatni wpis Pistoriusa sprzed dwóch dni.

26-latek zniknął już nie tylko z reklam swojego największego sponsora. Został usunięty także m.in. ze spotów jednej z telewizji w swoim kraju, w których promował zbliżającą się galę rozdania Oscarów. Z ulic Johannesburga zniknęły również billboardy z jego twarzą.

To kolejny głośny upadek gwiazdy reklam

Firma Nike wydała oświadczenie, w którym wyraziła swoje "wyrazy współczucia i złożyła kondolencje rodzinom po tym tragicznym wydarzeniu". Przedstawiciele spółki dodali, że nie będą komentować sprawy, która jest badana przez policję.

To jednak nie pierwszy przypadek, gdy Nike ma problemy z powodu afer z udziałem związanych z nim sportowców. Tiger Woods występował w reklamach firmy, gdy wyszły na jaw bulwersujące fakty z jego życia osobistego. Wciąż współpracuje jednak z odzieżowym potentatem.

Nike stał także murem w czasie całej kolarskiej kariery za Lancem Armstrongiem, ale tylko do czasu, gdy ujawnione zostały wystarczające dowody, które przekonały świat o jego oszustwie. Zdaniem specjalisty w dziedzinie marketingu Adama Handta, szefowie spółki powinni postąpić tak samo w przypadku Pistoriusa.