Ława przysięgłych uznała we wtorek meksykańskiego barona narkotykowego Joaquina Guzmana „El Chapo” za winnego wszystkich stawianych mu zarzutów; jego proces toczył się przez 11 tygodni przed sądem federalnym w Nowym Jorku. Guzmanowi grozi dożywocie.

REKLAMA

"El Chapo", szef kartelu Sinaloa, był oskarżony o międzynarodowy handel narkotykami, spisek w celu zamordowania rywali, liczne zabójstwa i zlecanie zabójstw funkcjonariuszy organów ścigania oraz przeciwników, kierowanie gangiem i pranie pieniędzy.

Guzman był sądzony w Nowym Jorku, ponieważ w Meksyku zdołał zorganizować dwie spektakularne ucieczki z więzienia, władze amerykańskie uznały więc meksykański wymiar sprawiedliwości za nieskuteczny i zażądały jego ekstradycji, gdy w 2016 roku "El Chapo" trafił znowu do więzienia.

Media amerykańskie nazywają 61-letniego Guzmana największym na świecie handlarzem narkotyków. Jak komentuje AFP, proces "El Chapo" dał szerokiej publiczności wgląd w niesłychane okrucieństwo i korupcję, jakimi posługują się kartele narkotykowe.

Miliardy zarobione na narkotykach

Guzman był jedną z najważniejszych postaci wojen narkotykowych, które toczą się w Meksyku od 2006 roku, jednak na użytek biednych mieszkańców kraju zbudował wizerunek życzliwego "Robin Hooda" - przypomina Reuters.

Adwokaci Guzmana bronili podczas procesu tezy, że jest on kozłem ofiarnym skorumpowanych władz Meksyku, a prawdziwym szefem kartelu Sinaloa jest wciąż ścigany Ismael "El Mayo" Zambada.

Guzman, który już jako kilkunastoletni chłopiec zajął się uprawą marihuany, zarobił na narkobiznesie około 14 miliardów dolarów. Jako szef kartelu, który przejął kontrolę nad całym zachodnim wybrzeżem Meksyku, był chroniony przez sieć skorumpowanych funkcjonariuszy policji i polityków.

Sprawa przeciwko Guzmanowi została częściowo oparta na zeznaniach 56 współpracujących z organami ścigania świadków, w tym byłych wspólników i "żołnierzy" kartelu. Niektórzy odbywają karę więzienia, inni zostali objęci programem ochrony świadków.

Obława na Guzmana nabrała tempa, kiedy w 1993 roku walczący z narkobiznesem meksykański kardynał Juan Jesus Posadas Ocampo został zamordowany na lotnisku w mieście Guadalajara. Guzman został uwięziony, ale w osiem lat później uciekł ukryty w wózku przewożącym pranie.

Ostatecznie w styczniu 2016 r. wpadł jednak w ręce organów ścigania, a w styczniu 2017 r. władze Meksyku wydały do Stanom Zjednoczonym.