Admirał Marynarki Wojennej Brad Cooper, szef Dowództwa Centralnego USA (CENTCOM), w czwartek poinformował prezydenta Donalda Trumpa o potencjalnych opcjach wojskowych wobec Iranu - podają źródła telewizji ABC News. Jak twierdzi stacja, niektórzy republikanie prywatnie doradzają Trumpowi, aby to Izrael uderzył pierwszy.
- Admirał Brad Cooper, szef Dowództwa Centralnego USA (CENTCOM), przedstawił prezydentowi Donaldowi Trumpowi możliwe opcje militarne wobec Iranu.
- Część republikanów i urzędników doradza Trumpowi, by to Izrael uderzył pierwszy w Iran.
- Jakie dokładnie opcje są na stole? Dowiesz się z tego artykułu.
- Chcesz być na bieżąco? Wejdź na rmf24.pl.
Jak informuje ABC News, powołując się na swoje źródła, admirał Marynarki Wojennej Brad Cooper, który nadzoruje wojska na Bliskim Wschodzie jako szef Dowództwa Centralnego USA, w czwartek poinformował prezydenta Donalda Trumpa o potencjalnych opcjach wojskowych wobec Iranu.
Według źródeł telewizji w spotkaniu brał udział także gen. Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów i główny doradca wojskowy prezydenta.
Briefing najwyższego dowódcy wojskowego w regionie odbył się tego samego dnia, gdy amerykańscy i irańscy urzędnicy prowadzili pośrednie rozmowy w Genewie na temat programu nuklearnego i balistycznego Iranu.
Żadna ze stron nie ogłosiła zawarcia porozumienia. Minister spraw zagranicznych Iranu powiedział, że poczyniono postępy i że "rozmowy techniczne" wznowią się w przyszłym tygodniu w Wiedniu w Austrii.
Z informacji dwóch osób, na które powołuje się ABC News, wynika, że kilku republikanów i niektórzy urzędnicy administracji Donalda Trumpa w ostatnich dniach prywatnie opowiadali się za tym, aby to Izrael przejął inicjatywę w uderzeniu na Iran. Podobną informację wcześniej podawał portal Politico.
Nie jest jasne, czy taki plan został zaakceptowany przez Trumpa. Prezydent znany jest z tego, że przed podjęciem decyzji rozważa różne opinie.
Źródła mówią, że wspólna operacja USA i Izraela jest nadal możliwa, a Stany Zjednoczone przeniosły imponującą liczbę okrętów i myśliwców do regionu.
Media mogą spekulować na temat myśli prezydenta, ile chcą, ale tylko prezydent Trump wie, co może lub nie może zrobić - powiedziała zastępca rzecznika prasowego Białego Domu Anna Kelly.
Analitycy polityczni twierdzą, że sugestie, aby Izrael zadał pierwszy "cios", mają prawdopodobnie służyć jako rodzaj politycznego zabezpieczenia dla republikanów w Kongresie, którzy stoją przed trudnym rokiem wyborczym. Trump, prowadząc kampanię, obiecywał zakończenie wojen, a nie ich rozpoczynanie.
Gdyby Izrael uderzył na Iran, urzędnicy departamentu obrony przewidują, że Iran niemal na pewno by się zemścił. Zdaniem analityków Trump mógłby wtedy argumentować, że interwencja USA w konflikt była zgodna z wieloletnią polityką obrony Izraela.
Sekretarz stanu Marco Rubio i dyrektor CIA John Ratcliffe we wtorek poinformowali niewielką grupę czołowych ustawodawców o sytuacji w Iranie, choć szczegóły briefingu są tajne.
Demokraci po spotkaniu powiedzieli, że doceniają, iż administracja tym razem konsultuje się z ustawodawcami, co ich zdaniem nie miało miejsca wcześniej przed ważnymi działaniami w polityce zagranicznej.
"To niezwykły, poważny czas, poważny moment na Bliskim Wschodzie" i "poważny moment dla Ameryki" - powiedział dziennikarzom we wtorek senator Mark Warner, czołowy demokratyczny członek Senackiej Komisji Wywiadu.
Źródła powiedziały ABC News, że wśród opcji Trumpa jest ograniczone uderzenie na wyrzutnie rakiet balistycznych i obiekty nuklearne. Miałaby to być forma ostrzeżenia, mająca zmusić Teheran do zgody na żądania Trumpa.
Rozważana jest także duża operacja uderzająca w wiele celów przez dłuższy czas - mówią źródła.
Początkowy atak na cele w Iranie, prowadzony przez Izrael, nie byłby tylko formą przymusu w rozmowach dyplomatycznych. Zdaniem informatorów ABC News uderzenia mogłyby również służyć do osłabienia irańskiej obrony powietrznej, jeśli Trump zdecyduje się na znacznie bardziej rozbudowaną kampanię wojskową mającą na celu obalenie reżimu.
Analitycy twierdzą, że taka operacja mogłaby trwać tygodniami i byłaby niezwykle ryzykowna, bez żadnej gwarancji, że Iran wyłoni rząd bardziej sprzyjający interesom USA.
Szczególnym powodem do niepokoju jest możliwość ataku Iranu na około 35 tys. do 40 tys. amerykańskich żołnierzy stacjonujących w regionie.
Rubio w środę powiedział dziennikarzom podczas podróży na Saint Kitts, że Iran próbuje odbudować swój program nuklearny po tym, jak został zbombardowany przez USA w czerwcu ubiegłego roku.
Widać, że ciągle próbują odbudować jego elementy. Obecnie nie wzbogacają, ale starają się dojść do punktu, w którym ostatecznie będą mogli - powiedział.
Rubio dodał również, że Iran jest na "ścieżce" do zdobycia rakiet balistycznych zdolnych do osiągnięcia terytorium USA.