"Szczyt UE będzie trudny, złożony, bo jest wiele różnych wrażliwości i wiele różnych opinii" – zapowiada szef Rady Europejskiej Charles Michel. Chodzi o różnicę zdań w kwestii sposobów obniżenia cen energii, co będzie głównym tematem obrad przywódców Unii Europejskiej.

REKLAMA

Zanosi się na gorącą i prawdopodobnie długą debatę. Dyplomaci, z którymi rozmawiała dziennikarka RMF FM, nie spodziewają się wielu konkretnych decyzji, raczej tylko wytyczenia kierunków dla prac ministrów.

Pierwsze decyzje, które mogą przyczynić się do obniżenia cen energii, zapadną prawdopodobnie dopiero w przyszłym tygodniu na radzie unijnych ministrów ds. energii. Nadal główną kością niezgody jest pułap cenowy na gaz importowany do Unii.

To będzie najbardziej kontrowersyjna sprawa na szczycie - powiedział dyplomata UE. Dla Polski i kilkunastu krajów wciąż jest to priorytet. Propozycje KE nie zawierają jednak tego postulatu, co wywołuje irytację tej grupy państw.

Nie można nas tak zwodzić, chcemy pułapu cenowego od razu - mówi dyplomata jednego z krajów tej grupy. Michel trochę uspokaja: "Przeanalizujemy wykonalność rozwiązania dotyczącego limitów cen gazu, biorąc pod uwagę kwestię naszych dostawy energii. Znaczna liczba państw członkowskich opowiada się za ograniczeniem cen gazu, a na stole są różne opcje. Potrzebujemy jasnej drogi z jasnymi terminami".

KE wspierana przez Niemcy czy Holandię twierdzi, że można obniżyć ceny energii innymi środkami. Na przykład poprzez mechanizm ograniczenia cen na głównej europejskiej giełdzie gazu czy przeciwdziałając manipulacjom i politycznym wpływom.

Może pułap cenowy nie będzie potrzebny jeżeli ceny spadną dzięki innym działaniom? - pytał retorycznie jeden z dyplomatów. Pojawił się także nowy argument, że obniżenie cen gazu spowoduje, że energia dostarczana z Holandii czy Belgii do Wielkiej Brytanii także będzie tańsza, co oznaczałoby subsydiowanie krajów spoza UE.

KE proponuje także wspólne zakupy gazu i obowiązkową solidarność w sytuacjach kryzysowych. Polska będzie zgłaszać zastrzeżenia w sprawie "obowiązku" solidarności, czyli obowiązku dzielenia się gazem w sytuacjach kryzysowych, chociaż samej zasady solidarności nie będzie negować. Polsce nie podoba także element "obowiązkowości" przy wspólnych zakupach.

Szczyt UE potwierdzi stanowcze zobowiązanie UE do pociągnięcia Rosji oraz wszystkich sprawców i wspólników do odpowiedzialności za zbrodnie wojenne na Ukrainie. Unijni przywódcy mają też potępić masowe rosyjskie ataki rakietowe i dronów wymierzone w ludność cywilną, obiekty cywilne i infrastrukturę; aneksję obwodów donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego; a także potwierdzić pełne poparcie dla niezależności, suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy. Wyrażą też gotowość nakładania dalszych sankcji na Rosję oraz wspierania Ukrainy tak długo, jak to będzie potrzebne.