Opozycja w Libanie wezwała rząd, by podał się do dymisji po tym, jak w zamachu w Bejrucie zginął szef wywiadu libańskiej policji gen. Wissam al-Hassan. O zlecenie zabójstwa przywódca opozycji Saad Hariri oskarżył prezydenta Syrii Baszara el-Asada. Zamach potępiły Stany Zjednoczone, Francja i ONZ.

REKLAMA

Wzywamy rząd do odejścia, a jego szefa (premiera Nadżiba Mikatiego) do natychmiastowej dymisji, ponieważ postawa tego rządu zapewnia przestępczemu spiskowi największą ochronę - oświadczył Ahmad Hariri, rzecznik opozycji, po jej zwołanym w trybie pilnym spotkaniu. Opozycja oskarżyła Mikatiego, że to on "osobiście ponosi odpowiedzialność za przelew krwi gen. Hassana i niewinnych osób", które zginęły w zamachu.

Przywódca opozycji Saad Hariri zarzucił prezydentowi Syrii Asadowi zlecenie zabójstwa Hassana. Jak oświadczył, zabicie generała oznacza, że "siły zła i terroryzmu są zdecydowane kontynuować kierunek, który obrały wraz z zabójstwem Rafika Haririego". Rafik Hariri, sunnicki polityk i były premier Libanu, zginął w ataku bombowym w 2005 roku. Saad Hariri jest jego synem.

Francja, USA i ONZ apelują o stabilność w Libanie

Z apelem do libańskich polityków, by zapobiegli destabilizacji swego kraju, zwrócił się prezydent Francji Francois Hollande. Jak powiadomiła jego kancelaria, wezwał on polityków, by "utrzymali jedność Libanu i uchronili go przed wszelkimi próbami destabilizacji". Francuski prezydent nie wymienił z nazwy sił, które jego zdaniem mogłyby dążyć do takiej destabilizacji, ale - jak przypomina Reuters - Francja ostrzegała wcześniej przed wpływem konfliktu wewnętrznego w Syrii na sąsiedni Liban.

Zamach stanowczo potępiły również Stany Zjednoczone. W najostrzejszych słowach potępiamy ten - jak się wydaje - akt terroru. Nic nie może usprawiedliwiać takiej przemocy - oświadczyła rzeczniczka Departamentu Stanu Victoria Nuland. Zastrzegła, że USA nie chcą "o niczym przesądzać, zanim władze libańskie nie wskażą osób odpowiedzialnych" za zamach.

Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA Tommy Vietor nazwał z kolei zamach "barbarzyńskim atakiem". Podkreślił, że stabilność Libanu ma zasadnicze znaczenie dla jego sąsiadów w regionie.

Również Rada Bezpieczeństwa ONZ wydała oświadczenie, w którym potępiła "atak terrorystyczny" w Bejrucie.

W Bejrucie wybuchły zamieszki

W następstwie silnej eksplozji samochodu pułapki w centrum Bejrutu zginęło co najmniej osiem osób, a prawie 80 zostało rannych. Gen. Hassan, który według libańskiej państwowej agencji prasowej zginął w zamachu, stał na czele dochodzenia, które wskazało na udział Syrii i szyickiego Hezbollahu w zamordowaniu w 2005 roku byłego premiera Rafika Haririego. Hassan był jego bliskim doradcą.

Hassan stał również za wykryciem planów zamachu bombowego, które doprowadziło do aresztowania w sierpniu libańskiego polityka, byłego ministra ds. informacji Michela Samahy, sprzymierzonego z syryjskim prezydentem Baszarem el-Asadem.

Po przekazaniu przez media informacji o śmierci Hassana libańscy sunnici wyszli wieczorem na ulice Bejrutu. W mieście doszło do zamieszek.

Antagonizmy między sunnitami a szyitami w Libanie, żywe od wojny domowej w latach 1975-1990, zaogniły się po wybuchu konfliktu w Syrii. Społeczności religijne są podzielone na stronników Asada i zwolenników rebeliantów, starających się go obalić. Mniejszość alawicka, z której wywodzi się Asad, to wyznawcy skrajnego odłamu szyizmu. Wielu sunnitów uważa ich za niewiernych.