23 – to liczba zbiegłych więźniów, którzy poszukuje meksykańska policja. Osadzeni uciekli z zakładu w Puerto Vallarta na zachodzie kraju po ataku kartelu narkotykowego Jalisco Nueva Generacion (CJNG) – podaje dziennik "El Universal".
- Śmierć barona narkotykowego wywołała w Meksyku chaos.
- Od niedzieli władze próbują zapanować nad sytuacją w kraju.
- Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Do ataku doszło po zabiciu przez służby meksykańskie przywódcy CJNG, Nemesio Oseguery Cervantesa, znanego jako El Mencho. Juan Pablo Hernandez, przedstawiciel władz stanu Jalisco, w którym znajduje się Puerto Vallarta, poinformował, że grupy zbrojne zaatakowały więzienie i przy użyciu pojazdu wyważyły bramę, co umożliwiło ucieczkę części więźniów.
Atak kartelu wywołał zamieszki w więzieniu, w których zginął jeden ze strażników. Po opanowaniu sytuacji służby stwierdziły nieobecność 23 osób, którym udało się uciec.
Aż 20 z nich odsiadywało wyroki za udział w aktach przemocy, natomiast pozostali trzej byli skazani za grabieże i rabunki.
Gubernator Pablo Lemus poinformował o wysłaniu 2,5 tys. żołnierzy w różne miejsca w stanie w celu wsparcia zadań związanych z bezpieczeństwem. Dodał, że zajęcia w szkołach i na uczelniach zostaną wznowione w środę.
Jak przekazał portal Independent, niektóre linie lotnicze wznowiły loty do Puerto Vallarta i Guadalajary.
W niedzielę nad ranem w Meksyku doszło do zabicia El Mencho, szefa kartelu Jalisco Nueva Generación (CJNG) i jednego z najbardziej poszukiwanych przestępców w kraju. Operację przeprowadziła armia meksykańska. Śmierć przywódcy kartelu wywołała natychmiastową falę przemocy - członkowie CJNG zorganizowali blokady na głównych drogach w kilkunastu stanach, zatrzymywali samochody i autobusy, zmuszali pasażerów do opuszczenia pojazdów, po czym podpalali je. Atakowano również banki, sklepy, apteki i lokale usługowe. W związku z eskalacją przemocy w wielu szkołach odwołano zajęcia.
Sytuacja w kraju stała się na tyle niebezpieczna, że władze wielu państw, w tym Polski, wydały ostrzeżenia dla swoich obywateli przebywających w Meksyku. Kilka dużych amerykańskich linii lotniczych zdecydowało się odwołać loty do miast takich jak Puerto Vallarta, Guadalajara i Manzanillo na najbliższe dni.