Burza polemik wokół kontrowersyjnego projektu francuskiego rządu, który rozważa wprowadzenie płatnych wejściówek do zabytkowych katedr. Protestuje m.in. Konferencja Biskupów Francji, organizacje katolickie i liderzy prawicowej opozycji.

REKLAMA

Oburzone francuskie władze kościelne oraz organizacje katolickie alarmują, że być może dojdzie do absurdalnej sytuacji. Trzeba będzie bowiem zapłacić za wejście n.p. do sławnej paryskiej katedry Notre-Dame tylko po to, żeby się tam pomodlić.

Powołany przez prezydenta Emmanuela Macrona pełnomocnik rządu do spraw ochrony dziedzictwa kulturowego Stephane Bern, który jest jednocześnie prezenterem telewizyjnym i przyjacielem szefa państwa, tłumaczy, że trzeba znaleźć nowe źródło finansowania remontów zabytków. Zapewnia, że bilety nie będą sprzedawane wiernym, tylko zwiedzającym katedry turystom.

Wielu komentatorów sugeruje jednak, że może być czasami trudno stwierdzić, czy ktoś przychodzi do katedry, by się pomodlić, czy tylko w celu jej zwiedzenia. Czy będzie trzeba zmusić do kupna wejściówki np. turystę, który stwierdzi, że przyszedł do paryskiej katedry Notre-Dame się pomodlić i zapalić świeczkę w intencji osoby zmarłej? Pytanie to stawia część obserwatorów.

Inni zauważają, że płatne bilety wstępu do niektórych katedr zostały już wprowadzone w innych krajach. Płatna jest już wejściówka do dzwonnicy paryskiej katedry.

Francuskie władze kościelne i liderzy prawicowej opozycji zauważają, że istnieje również problem prawny. Obowiązujące we Francji od 1905 roku prawo o rozdziale Kościoła od państwa zakłada, że wstęp do wszystkich świątyń powinien być darmowy.

(ph)