Płonie budynek zakonny w kompleksie Bazyliki Narodzenia w Betlejem, gdzie od tygodnia zabarykadowana jest grupa uzbrojonych Palestyńczyków. Izraelskie wojsko od rana strzela w stronę Bazyliki. Według doniesień, to właśnie te strzały wywołały ogień w przylegających do bazyliki budynkach klasztornych.

REKLAMA

Gubernator Betlejem twierdzi, że izraelscy snajperzy zastrzelili palestyńskiego policjanta, który starał się ugasić pożar przyklasztornych zabudowań. Nie ma jednak niezależnego potwierdzenia tych doniesień. Izraelska armia odmawia wszelkich komentarzy. Jak dowiedzieliśmy się w samej bazylice, świątynia odcięta jest od prądu i wody.

Przedstawiciele Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca skarżą się, że izraelscy żołnierze utrudniają im niesienie pomocy. Nasz specjalny wysłannik do Autonomii Palestyńskiej, Jan Mikruta rozmawiał z doktorem Mohamadem Nadżadżre ze szpitala w Beit Dżali koło Betlejem:

Operacja izraelskich wojsk na terenach palestyńskich trwa już 11 dzień.

Według szefa sztabu armii izraelskiej, generała Szaula Mofasa, zginęło prawie 200 Palestyńczyków, a 1500 zostało rannych. Podczas przeszukiwania domów na Zachodnim Brzegu aresztowano blisko 1200 Palestyńczyków, podejrzanych o terroryzm.

Bez echa pozostają apele USA i wielu państw świata o natychmiastowe wycofanie izraelskich wojsk. Po raz kolejny z takim apelem wystąpiła też Rada Bezpieczeństwa ONZ, która po raz szósty w ciągu ostatnich dziesięciu dni obradowała na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie. Izrael konsekwentnie odmawia jednak zakończenia operacji. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że pojawił się kolejny front walk - pogranicze izraelsko-libańskie. W odpowiedzi na ostrzał prowadzony z terytorium Libanu przez Hezbollah dowództwo izraelskiej armii podjęło rano decyzję o mobilizacji rezerwistów, mających pełnić służbę na granicy z Libanem.

foto Jan Mikruta RMF

09:00