Obrażenia ofiar wskazują na wybuch - to nowe informacje z Rosji w sprawie katastrofy lotniczej na Synaju. Wcześniej agencja TASS podała, że na miejscu odnaleziono elementy niezwiązane z konstrukcją samolotu.

REKLAMA

Maszyna, na pokładzie której były 224 osoby, miała rozpaść się w powietrzu. Według amerykańskiej prasy miało się to stać na wysokości prawie 5 kilometrów.

Do wybuchu doszło przed zderzeniem z ziemią - podaje z kolei agencja Ria Novosti i cytuje przeprowadzającego badania ciała ofiar egipskiego lekarza. Rosyjskie media już podają jednoznacznie: doszło do silnej eksplozji na pokładzie samolotu. RBK Daily i Live News mówią wręcz o "rozczłonkowaniu ciał ofiar", co - według nich - świadczy o tym, że pasażerowie zginęli w powietrzu.

Już wcześniej amerykańska stacja CBS News podawała, że w momencie katastrofy wojskowe satelity USA miały zarejestrować "błysk gorąca". Pojawiły się również przecieki z odczytu czarnych skrzynek, według których tuż przed katastrofą w zapisie słychać podejrzane dźwięki.

Airbus A321 zniknął z radarów w sobotni poranek na wysokości blisko 9,5 km po mniej więcej 23 minutach od startu z lotniska w egipskim Szarm el-Szejk. Spadł na ziemię w górzystym terenie w centralnej części Półwyspu Synaj.

Katastrofy nie przeżyła żadna z 224 osób znajdujących się na pokładzie. Oprócz siedmiorga członków załogi byli to głównie rosyjscy turyści wracający z wakacji w Egipcie.

(abs)