Korea Północna może "dobrze dogadywać się" z USA, jeśli Waszyngton uzna status nuklearny Pjongjangu. Takie oświadczenie wydał przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un – podały północnokoreańskie reżimowe media. Kim odrzucił natomiast możliwość dialogu z Koreą Południową.
- Chcesz wiedzieć więcej? Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
Jeśli Waszyngton uszanuje obecny status (nuklearny) naszego kraju, zapisany w konstytucji, i wycofa swoją wrogą politykę, nie ma powodu, dla którego nie moglibyśmy dobrze dogadywać się ze Stanami Zjednoczonymi - powiedział Kim, cytowany przez oficjalną agencję prasową KCNA.
W przypadku Korei Południowej zaznaczył, że Pjongjang nie ma "absolutnie żadnych interesów" w relacjach z Seulem. Wykluczył mieszkańców tego kraju z "kategorii rodaków".
Ponieważ Korea Południowa nie może uciec od geopolitycznych uwarunkowań posiadania z nami granicy, jedynym sposobem na bezpieczne życie jest porzucenie wszystkiego, co z nami związane i pozostawienie nas w spokoju - ostrzegł Kim.
Słowa te padły w środę podczas "wielkiej" parady wojskowej zamykającej zjazd Partii Pracy - wydarzenia wyznaczającego kierunki polityki państwa na kolejne pięć lat.
Północnokoreański przywódca - jak ocenia agencja AFP - demonstruje pewność siebie, wynikającą z zacieśnienia sojuszy z Moskwą i Pekinem. W paradzie wzięły udział jednostki wojskowe walczące na Ukrainie
Agencja AFP ocenia, że słowa Kima sygnalizują chęć bezpośrednich negocjacji z administracją prezydenta Donalda Trumpa.
Prezydent Korei Płd. Li Dze Mjung odniósł się do słów Kima, przekonując, że należy kontynuować wysiłki na rzecz budowania zaufania i znalezienia płaszczyzny porozumienia z północnym sąsiadem, aby zapewnić trwały pokój i stabilność na Półwyspie Koreańskim.
Utrwalonej od dawna wrogości (...) nie da się wyeliminować w jednej chwili. Musimy nieustannie dążyć do dialogu i współpracy, aby budować zaufanie. Wtedy strukturalny pokój i stabilizacja ostatecznie zapanują na Półwyspie Koreańskim - powiedział Li.