​Izraelsko-belgijski miliarder zmarł w wyniku ataku serca podczas operacji powiększania penisa w Paryżu - informuje "Daily Mail".

REKLAMA

Ehud Laniado, Farewell to a Visionary Businessman. It is with great sadness that we confirm the news that our founder, Ehud Arye Laniado passed away on Saturday, March 2, 2019. He was 65 years old.https://t.co/ZP9AuqHaPV pic.twitter.com/vFnfiCN6Zy

EhudAryeLaniado5 marca 2019

Miliarder umówił się na zabieg w prywatnej klinice w Paryżu w sobotę. Podczas operacji doszło jednak do komplikacji. Jak donoszą belgijskie media, mężczyzna dostał zawału, gdy chirurdzy wstrzyknęli mu substancję do przyrodzenia.

Informację o śmierci potwierdziła firma należąca do mężczyzny. Żegnamy biznesmena-wizjonera. Jest nam bardzo przykro, że musimy poinformować o śmierci naszego założyciela - napisano w oświadczeniu.

Przyjaciel mężczyzny w rozmowie z mediami powiedział, że miliarder miał obsesję na punkcie swojego wyglądu i bardzo dbał o to, co inni o nim sądzą. Nazywaliśmy go "Argentyńczyk", gdyż zawsze wyglądał jak tancerz tango - mówi.

Miał także kompleks z powodu niskiego wzrostu. Miał o nim zapominać wyłącznie, gdy księgowy czytał kwotę z jego wyciągu bankowego. Miliarder miał swojego podwładnego prosić o to kilka razy dziennie.

Mężczyzna posiadał najdroższy penthouse w Monako, warty ponad 30 milionów funtów. Miał także dom na przedmieściach Los Angeles, gdzie miał organizować imprezy z modelkami.