Tommy Thompson to 73-letni poszukiwacz skarbów. Sąd właśnie zwolnił go z więzienia, bo doszedł do wniosku, że skoro mężczyzna przez 10 lat za kratami nie zdradził, gdzie ukrył 500 złotych monet wydobytych z wraku statku, to już nigdy tego nie powie. Ta historia aż prosi się o hollywoodzki film.
- Tommy Thompson to amerykański poszukiwacz skarbów, który w 1988 roku odkrył wrak statku SS Central America, zwany "Statkiem Złota".
- Inwestorzy nigdy nie dostali swojego udziału, więc w 2005 roku pozwali Thompsona.
- Thompson ukrywał przez lata miejsce ukrycia złota.
- Więcej ciekawych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco
Tommy Thompson określany jest w amerykańskich mediach jako "poszukiwacz skarbów" ukrytych w głębinach. W 1988 roku, kiedy świat po raz pierwszy o nim usłyszał, był inżynierem oceanicznym w Battelle Memorial Institute w Columbus w stanie Ohio.
Wtedy to odkrył wrak statku SS Central America, który rozbił się 130 lat wcześniej nieopodal wybrzeża Karoliny Południowej.
Parowiec o długości 85 m, zwany dziś "Statkiem Złota", zatonął podczas huraganu we wrześniu 1857 roku wraz z 425 z 578 pasażerów i członków załogi oraz 30 tys. funtów (13,6 tys.kg) złota.
Cenny kruszec, efekt m.in. kalifornijskiej gorączki złota, przewożony był z portu Aspinwall (dziś Colon w Panamie) do Nowego Jorku. Katastrofa i zatopienie tak dużej ilości złota przyczyniły się do paniki finansowej w 1857 roku.
Tommy Thompson, wiedząc o ukrytym w głębinach skarbie, zaangażował w akcję poszukiwawczo-wydobywczą aż 161 inwestorów, którzy łącznie przekazali mu 12,7 mln dolarów w zamian za rozdzielenie zysków z pozyskanego kruszcu. Na potrzeby akcji skonstruowano specjalny, zdalnie sterowany pojazd.
Thompson wraz ze swoją załogą wydobył w 1988 r. tysiące sztabek i monet ze złota, z których większość sprzedano w 2000 r. za około 50 mln dolarów.
Problem w tym, że inwestorzy nie dostali z tego tytułu ani centa. W 2005 roku pozwali Thompsona do sądu. W zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa stwierdzili, że sztabki złota i monety wydobyte z dna morskiego były warte nawet 400 milionów dolarów.
Zaczął się skomplikowany proces. Thompson zaginął jednak w 2012 r., gdy żądano od niego stawienia się w sądzie.
Po trzech latach został aresztowany wraz ze swym wspólnikiem w Boca Raton na Florydzie. Mężczyźni, jak relacjonuje BBC, przez dwa lata mieszkali w hotelu, płacili gotówką za pokój pod fałszywym nazwiskiem i korzystali z taksówek i komunikacji miejskiej, aby uniknąć wykrycia.
Łowca skarbów trafił w końcu przed oblicze sądu. W grudniu 2015 r. dostał bezterminową karę 24 miesięcy pozbawienia wolności za obrazę sądu. Tu wchodzimy w niuanse amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości: kara mogła zostać zdjęta, jednak warunkiem było ujawnienie miejsca ukrycia 500 złotych monet.
W efekcie Thompson, milcząc na temat miejsca ukrycia reszty skarbu, spędził za kratami 10 lat.
W zeszłym roku, jak podaje CNS News, sąd zgodził się na uchylenie wyroku za obrazę sądu, argumentując, że jest mało prawdopodobne, aby Thompson kiedykolwiek udzielił odpowiedzi na pytanie o miejsce przechowywania 500 złotych monet.
Poszukiwacz skarbów wyszedł na wolność, nie zdradzając swojej tajemnicy, hołdując najwyraźniej zasadzie, że milczenie jest złotem.