W ciągu zaledwie jednej doby w aglomeracji Barcelony doszło do czterech napadów z użyciem noża. Dwie osoby zginęły, a kilka zostało rannych. Władze regionu zapewniają, że nie ma kryzysu bezpieczeństwa, jednak opozycja łączy falę przemocy z polityką migracyjną rządu.
- W aglomeracji Barcelony w ciągu 24 godzin doszło do czterech ataków nożowników, w wyniku których zginęły dwie osoby, a kilka zostało rannych.
- Władze zaprzeczają kryzysowi bezpieczeństwa, jednak opozycja łączy falę przemocy z polityką migracyjną rządu.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W północno-wschodniej Hiszpanii, na terenie metropolii Barcelony, w ciągu 24 godzin doszło do czterech brutalnych napaści z użyciem noża - poinformował w poniedziałek portal telewizji Antena 3.
Najgłośniejsze zdarzenie miało miejsce w sobotę około godziny 11:00 w miejscowości Esplugues de Llobregat, gdzie mężczyzna pochodzący z Afryki Północnej śmiertelnie ugodził nożem kobietę i zbiegł z miejsca zbrodni. Sprawca został szybko zatrzymany przez katalońską policję Mossos d’Esquadra.
Fala przemocy wywołała polityczną burzę. Regionalna minister spraw wewnętrznych Nuria Parlon stanowczo zaprzeczyła, jakoby w regionie doszło do kryzysu bezpieczeństwa. Tymczasem partie opozycyjne łączą ostatnie ataki z kwestią imigracji oraz niedawną decyzją rządu centralnego o legalizacji pobytu około 500 tysięcy migrantów.
"Już dawno ostrzegaliśmy, że jeśli pójdziemy w ślady Francji, spotka nas to samo, co Francję" - napisał na portalu X lider opozycyjnej Partii Ludowej w Katalonii Alejandro Fernandez.
W mediach społecznościowych pojawiły się informacje, jakoby sprawca zabójstwa w Esplugues de Llobregat miał krzyczeć "Allahu Akbar". Nuria Parlon podkreśliła jednak, że atak nie jest traktowany jako akt terrorystyczny. Była to osoba znajdująca się w stanie silnego pobudzenia i prawdopodobnie mająca pewnego rodzaju problemy, niezwiązane w żaden sposób z dżihadyzmem - zaznaczyła.
Według danych policji, w 2024 roku w całej Hiszpanii zatrzymano 81 osób podejrzanych o islamski terroryzm, z czego 25 w samej Katalonii. Statystyki ministerstwa spraw wewnętrznych wskazują, że w 2025 roku liczba ta wzrosła do około 100 zatrzymań - to najwięcej od czasu zamachów w Madrycie w 2004 roku.
Choć władze regionalne podkreślają, że w ostatnich tygodniach przestępczość w Katalonii spada, Barcelona - popularna wśród turystów, także z Polski - wciąż zmaga się z poważnym problemem kradzieży i napadów.