Korea Północna bezlitośnie odpowie na każdą ingerencję w jej suwerenność. Tak Phenian zareagował na przyjętą w weekend rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ. Reżim Kim Dzong Ila twierdzi, że jako niepodległe państwo miał prawo do przeprowadzenia próby nuklearnej.

REKLAMA

Korea Północna uznaje rezolucję za wypowiedzenie wojny. Chcemy pokoju ale nie boimy się wojny. Chcemy dialogu ale jesteśmy gotowi na konfrontację, bezlitośnie potraktujemy każdego kto będzie próbował naruszyć naszą suwerenność - deklaruje Phenian.

Podobną retorykę zaczynają stosować Amerykanie. Główny negocjator ze strony USA Christopher Hill stwierdził, że drugi test nuklearny Korei Północnej zostanie uznany za dążenie do wojny.

Amerykański wywiad potwierdził, że faktycznie doszło do próby jądrowej - analiza pobranych próbek powietrza wykazała obecność materiałów radioaktywnych. Szpiegowskie zdjęcia satelitarne wskazują też na spory ruch w miejscu, gdzie próbę przeprowadzono - co może sugerować, że Phenian przygotowuje się do kolejnego testu.

Informacje o przygotowaniach do kolejnej próby to tylko poszlaki – na razie nie mamy żadnych dowodów. Ale tak już jest z Phenianem: nawet jak nic na to nie wskazuje, to może przeprowadzić test, z kolei gdy mamy uzasadnione podejrzenia – to nic nie musi się wydarzyć - podsumowuje Chun Young Woo, główny południowokoreański negocjator ds. nuklearnych.

Tylko odsunięcie od władzy Kim Dzong Ila jest w stanie powstrzymać program atomowy Phenianu - stwierdził jeden z najwyższych rangą uciekinierów z Korei Północnej. Hwang Dzang Jop, były przewodniczący północnokoreańskiego parlamentu, nie wierzy, że nałożone sankcje przyniosą jakikolwiek efekt.