O udostępnieniu wszystkich akt dotyczących przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina poinformował Kongres Departament Sprawiedliwości USA. Wymaga tego ustawa zobowiązująca resort do przekazania całości nieujawnionych dotąd dokumentów w formie cyfrowej bazy danych. List przesłany na Kapitol zawiera nazwiska ponad 300 "osób zajmujących eksponowane stanowiska polityczne".

REKLAMA

  • Akta Jeffreya Epsteina, oskarżonego o handel nieletnimi i wykorzystywanie seksualne, trafiły do Kongresu USA; zawierają listę ponad 300 osób publicznych, w tym polityków, biznesmenów i celebrytów.
  • Najnowsze informacje z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Jakie nazwiska widnieją w aktach Epsteina?

Jeffrey Epstein, skazany za wykorzystywanie seksualne małych dziewczynek i nastolatek, założył sieć handlu nieletnimi rozciągniętą na cały świat. Wymieniane 300 "osób zajmujących eksponowane stanowiska polityczne", które widnieją w aktach Epsteina, to m.in. byli prezydenci, urzędnicy państwowi najwyższego szczebla, wpływowi biznesmeni oraz gwiazdy światowego formatu.

Według agencji UPI prokurator generalna Pam Bondi oraz jej zastępca powiadomili przewodniczących komisji sądowniczych Izby Reprezentantów i Senatu o zakończeniu przeglądu oraz udostępnieniu dokumentów, komunikatów i materiałów śledczych. Korespondencja zawiera również wykaz wszystkich urzędników i osób publicznych ujętych w zgromadzonej dokumentacji.

W grudniu Kongres przyjął tzw. ustawę o przejrzystości akt Epsteina. Nakłada ona na Departament Sprawiedliwości obowiązek publikacji wszystkich niejawnych materiałów w formacie umożliwiającym ich łatwe wyszukiwanie oraz pobieranie. Choć termin minął 19 grudnia, resort udostępnił dokumenty dopiero w styczniu. Ostatecznie nastąpiło to w ramach jednorazowej publikacji bazy danych. Mimo przygotowań do publikacji miała liczne błędy i była niedostatecznie zanonimizowana - początkowo zawierała m.in. nazwiska ofiar Epsteina.

Jak przypomina UPI, korespondencja do Kongresu została wysłana kilka dni po burzliwym przesłuchaniu Pam Bondi przez członków obu partii. Dokument uwzględnia "wszystkie osoby", których nazwiska pojawiają się w aktach sprawy co najmniej raz, niezależnie od charakteru ich relacji z finansistą. Nazwiska te występują w materiałach w bardzo różnych kontekstach - od kontaktów biznesowych po towarzyskie. Wśród wymienionych osób znaleźli się m.in. Bill Gates, Elon Musk, Donald Trump, Bill Clinton oraz brytyjski książe Andrzej). Na liście są też Beyoncé, Bill Cosby, Fidel Castro, Bruce Springsteen, Alyssa Milano, Diana Ross oraz Ben Shapiro, a także liczni politycy i przedsiębiorcy wraz z małżonkami.

Afera Jeffreya Epsteina - o co w niej chodzi?

Pedofilia, handel ludźmi, molestowanie, gwałty, sutenerstwo - to pojęcia, które jako pierwsze wymieniane są w związku z aferą Jeffreya Epsteina, w którą mają być zamieszane wpływowe osoby z całego świata. Sprawa jest określana jako jeden z najgłośniejszych skandali seksualnych XXI wieku głównie dlatego, że siatka handlu nieletnimi dziewczynami rozciągnięta była praktycznie na cały świat. Sam Epstein za wykorzystywanie seksualne nieletnich dziewcząt był skazany. Miał też organizować usługi seksualne świadczone głównie przez małoletnie dziewczynki innym wpływowym mężczyznom.

Choć o tym wszystkim mówiło się od lat, w styczniu i w lutym Departament Sprawiedliwości USA opublikował ponad 3 mln stron akt związanych z aferą Epsteina. Oprócz dokumentów i maili, znajdują się tam tysiące nagrań oraz zdjęć.

Kim był Jeffrey Epstein? Miał powiązania z Polską

Jeffrey Edward Epstein urodził się 20 stycznia 1953 roku na Brooklynie w Nowym Jorku. Zmarł w wieku 66 lat 10 sierpnia 2019 również w Nowym Jorku. Okazuje się, że jego związków z Polską jest więcej niż mogłoby się wydawać i nie chodzi tylko o wątki polskie w aferze pedofilskiej. Jego rodzice pochodzili z rodzin żydowskich. Matka, Pauline Epstein, zajmowała się domem, a ojciec, Seymour G. Epstein, był ogrodnikiem. Rodzina Jeffreya Epsteina miała korzenie polskie. Dziadek, Julius, urodził się w Białymstoku. Jak mówił prof. Krzysztof Wasilewski, politolog i amerykanista, prorektor ds. kształcenia Politechniki Koszalińskiej, który był naszym gościem w Radiu RMF24, Epstein nie miał polskiego obywatelstwa, ale uważał się za Polaka.

Znał polską historię, śledził polską politykę. To też w tych dokumentach, które zostały ujawnione w miniony piątek, widać, bo, bo w nich opisuje swoje reakcje na poszczególne decyzje polskiego rządu, różnych ekip z różnych lat. Wypowiadał się na temat chociażby katastrofy smoleńskiej. Polska była więc była pod jego czujnym okiem - powiedział nasz gość prof. Krzysztof Wasilewski.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Ruch polskich władz ws. afery Epsteina. "Polska była pod jego czujnym okiem"