Wykryto kolejne ogniska choroby w czterech rejonach Ałtaju w azjatyckiej części Rosji – podała rano agencja ITAR - TASS. Zarazę stwierdzono już w co najmniej dziesięciu regionach Rosji, obecność groźnego dla ludzi wirusa H5N1 podejrzewa się w dziewiętnastu innych.

REKLAMA

Wczoraj rosyjskie władze potwierdziły, że w kraju pojawiło się kolejne ognisko niebezpiecznego dla ludzi wirusa H5N1. Na ptasią grypę zaczęły chorować ptaki w wiosce Szutrowo w rejonie Czelabińska na Uralu.

We wsi, w której stwierdzono obecność wirusa, wybito cały drób. Miejscowość została odizolowana. Zdaniem weterynarzy, powodem zachorowań był kontakt ptactwa domowego z ptakami, które migrują nad Rosją. Specjaliści przyznają jednak, że w tym samym obwodzie, we wsi Łogowoj, już wcześniej stwierdzono ptasią grypę i stąd zarazek mógł przenieść się dalej.

W ostatnich dniach nowe przypadki ptasiej grypy wykryto także u kurczaków i kaczek w obwodzie omskim w zachodniej Syberii.

Według ONZ, na walkę z wirusem tylko w samej Azji w ciągu najbliższych trzech lat potrzeba ponad 100 mln dolarów. W australijskim Brisbane skończyła się specjalna konferencja poświęcona walce z ptasią grypą. Dwa dni rozmów nie przyniosły jednak żadnych konkretów, poza ostrzeżeniami ekspertów ds. gospodarki: - Oczywiście nie można bagatelizować zagrożenia. Jednak zbyt często w doniesieniach pojawia się element niepotrzebnego zastraszania, co mocno szkodzi gospodarkom niektórych państw.

Kolejne spotkanie w sprawie ptasiej grypy, w którym wezmą udział ministrowie spraw zagranicznych państw rejonu Azji i Pacyfiku, odbędzie się za dwa tygodnie w Korei Południowej.