Nie żyje pastor Jesse Jackson - ikona walki o prawa obywatelskie czarnoskórych mieszkańców Stanów Zjednoczonych i bliski współpracownik Martina Luthera Kinga. Jackson zmarł w wieku 84 lat. Informację o jego śmierci przekazała rodzina.

REKLAMA

"Był przywódcą-sługą - nie tylko dla naszej rodziny, ale także dla uciskanych, pozbawionych głosu i pomijanych ludzi na całym świecie" - napisali bliscy Jacksona w wydanym oświadczeniu. Dodano, że zmarł spokojnie, w otoczeniu najbliższych.

"Jego niezachwiane zaangażowanie w sprawiedliwość, równość i prawa człowieka pomogło ukształtować globalny ruch na rzecz wolności i godności" - czytamy w oświadczeniu.

Przyczyna zgonu nie została podana. W 2017 r. Jesse Jackson poinformował, że zdiagnozowano u niego chorobę Parkinsona.

Jesse Jackson był bliskim współpracownikiem Martina Luthera Kinga

Jackson zyskał ogólnokrajową sławę w latach 60. jako bliski współpracownik ks. Martina Luthera Kinga Jr. Po zamachu na Kinga w 1968 roku Jackson stał się jednym z liderów ruchu praw obywatelskich w Ameryce - ku niezadowoleniu niektórych współpracowników Kinga, którzy uważali go za zbyt bezpośredniego.

W latach 80. dwukrotnie próbował walczyć w wyborach prezydenckich. Podwójne kandydatury Jacksona na nominację prezydencką Partii Demokratycznej zainspirowały czarnoskórą Amerykę i zaskoczyły obserwatorów politycznych, którzy podziwiali jego zdolność przyciągania białych wyborców. Był czarnoskórym politykiem przełamującym bariery na długo przed pojawieniem się Baracka Obamy.

Tak wpłynął na Partię Demokratyczną

Jego Rainbow Coalition, sojusz czarnoskórych, białych, Latynosów, Azjatów, rdzennych Amerykanów i osób LGBTQ, pomógł utorować drogę bardziej progresywnej Partii Demokratycznej.

Nasza flaga jest czerwona, biała i niebieska, ale nasz naród jest tęczą - czerwony, żółty, brązowy, czarny i biały - i wszyscy jesteśmy cenni w oczach Boga - powiedział kiedyś Jackson.

Jednym z charakterystycznych haseł Jacksona było "Keep hope alive" ("Podtrzymuj nadzieję przy życiu"). Powtarzał je tak często, że niektórzy zaczęli je parodiować, ale dla niego nigdy nie traciło znaczenia.

Wizja Jacksona przekształciła Partię Demokratyczną. Był pierwszym kandydatem na prezydenta, który uczynił wsparcie praw osób homoseksualnych ważną częścią swojej kampanii, a także podjął zdecydowane działania, by zakwestionować priorytety Partii Demokratycznej skupiające się na białych, umiarkowanych wyborcach klasy średniej - mówi David Masciotra, autor książki "I Am Somebody: Why Jesse Jackson Matters".

Partia Demokratyczna, która dziś reprezentuje wielokulturową Amerykę i ma kogoś takiego jak Kamala Harris na stanowisku (byłej) wiceprezydent oraz Obamę jako byłego prezydenta, w wielu aspektach zaczęła się właśnie od kampanii Jacksona - mówi Masciotra.

"Byłem pionierem"

Obama mógł nigdy nie dotrzeć do Białego Domu bez pionierskich kampanii prezydenckich Jacksona. Jackson skutecznie walczył o zmianę systemu przydzielania delegatów podczas prawyborów demokratów z systemu "zwycięzca bierze wszystko", który faworyzował liderów, na system proporcjonalny, który pomagał innym kandydatom, nawet jeśli nie wygrali stanu.

Te zmiany pomogły Obamie odnieść zwycięstwo z pozycji outsidera nad faworytką Hillary Clinton podczas prawyborów demokratów w 2008 roku - mówi Masciotra.

Jackson został zapytany, czy bolało go, że nie został pierwszym czarnoskórym prezydentem kraju.

Nie, nie boli, bo byłem pionierem, byłem przewodnikiem - powiedział kolumnistce "The Guardian". Musiałem zmierzyć się z wątpliwościami, cynizmem i obawami dotyczącymi kandydata czarnoskórego. Czarnoskórzy uczeni pisali prace, dlaczego tracę czas. Nawet czarnoskórzy mówili, że czarnoskóry nie może wygrać - dodał.