Aktywiści i dziennikarze alarmują - system inwigilacji wykorzystywany przez amerykańskie służby imigracyjne został znacząco rozszerzony. Ma on obejmować rozpoznawanie twarzy i analizę baz danych. Narzędzia te mogą być używane także wobec obywateli krytykujących politykę rządu - alarmuje radio publiczne NPR.
- Aktywiści i dziennikarze alarmują o rozszerzeniu systemu inwigilacji przez amerykańskie służby imigracyjne.
- System obejmuje rozpoznawanie twarzy oraz analizę baz danych, a narzędzia mogą być wykorzystywane także wobec krytyków rządu.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) wykorzystuje rozbudowaną sieć monitoringu do identyfikacji osób z nakazem deportacji. W praktyce system służy również do obserwacji dziennikarzy i środowisk aktywistów. Media piszą o agentach fotografujących twarze i tablice rejestracyjne, a także sugerujących znajomość adresów zamieszkania obserwowanych osób. Prawnicy zwracają uwagę na niejawną identyfikację biometryczną swoich klientów.
Departament odmawia ujawnienia taktyki operacyjnej. Szefostwo urzędu imigracyjnego zaprzecza istnieniu bazy danych protestujących. Wiadomo jednak, że agenci używają aplikacji do rozpoznawania twarzy tzw. Mobile Fortify, a straż graniczna współpracuje z firmą Clearview AI, dysponującą miliardami zdjęć z internetu. Urząd do spraw Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE) może agregować dane z wydziałów komunikacji i rachunków za media. Pozwala to na lokalizację większości obywateli.
Zdaniem Nathana Wesslera z Projektu Wolności Słowa Prywatności i Technologii (SPT), skupiającego się na zagrożeniach płynących z cyfrowego nadzoru, skala tych działań pozostaje niejasna dla społeczeństwa. Inicjatywa ta działa w ramach Amerykańskiej Unii Swobód Obywatelskich (ACLU), głównej krajowej organizacji chroniącej konstytucyjne prawa obywateli przed nadużyciami władz.
Groźny jest fakt, że ludzie nie wiedzą, co się dzieje. Nikt nie powinien żyć w niepewności, czy jest jedynie obiektem zastraszania, czy też poddawany jest inwazyjnemu skanowaniu biometrycznemu - podkreślił Wessler. Obrońcy praw obywatelskich ostrzegają, że rosnące wykorzystywanie technologii nadzoru zagraża wolności słowa w internecie. Steve Loney z oddziału ACLU w Pensylwanii ocenił, że zarysował się wyraźny schemat działań wymierzonych w krytyków polityki imigracyjnej.
Wydaje się, że schemat jest taki: gdy tylko ludzie stają się otwartymi krytykami tego, co dzieje się w egzekwowaniu prawa imigracyjnego, otrzymują e-mail od firmy prowadzącej ich serwis społecznościowy z informacją, że rząd zażądał dostępu do ich danych - stwierdził przedstawiciel ACLU.