Amerykańskie samoloty po raz kolejny zbombardowały stolicę Afganistanu Kabul. Według naocznych świadków cztery bomby spadły przed południem czasu lokalnego na wschodnią część miasta. Do ataku doszło po sześciogodzinnej przerwie w nalotach. W nocy na Kabul spadło co najmniej osiem bomb, co najmniej jedna uderzyła w pobliżu lotniska, wywołując potężny pożar.

REKLAMA

Pentagon poinformował, że w trwającym właśnie kolejnym etapie operacji w Afganistanie, terytorium kraju podzielono na szereg tak zwanych stref zaangażowania. Strefy te patrolowane są przez samoloty myśliwsko-bombowe. Poszukują one oddziałów Talibów lub terrorystów Osamy bin Ladena. W obrębie tych stref piloci mają właściwie wolną rękę w wyszukiwaniu celów. Na lotniskowcu USS "Kitty Hawk" u wybrzeży Pakistanu oddziały sił specjalnych i śmigłowce są gotowe do ataku. Według świadków, na wschodnią część miasta zrzucono dzisiaj co najmniej cztery bomby. Nasz specjalny wysłannik do Afganistanu Piotr Sadziński rozmawiał na pierwszej linii frontu z jednym z uchodźców z Kabulu. Według niego, kiedy zaczyna się bombardowanie wszyscy w panice uciekają do schronów. Bardzo wielu ludzi wyjeżdża z Kabulu. Rozmówca Piotra Sadzińskiego mówi, że podczas ostatnich bombardowań zginęły cztery osoby cywilne jednak najczęściej - zgodnie z zamierzeniami USA - giną żołnierze Talibanu i terroryści. "Z tego co wiem w ostatnich dniach zginęło ich około dwustu" – mówi afgański uchodźca.

Wraz z działaniami miulitarnymi w Afganistanie cały czas trwa akcja propagandowa. O ile wobec światowej opinii publicznej Pentagon, w sprawie użycia sił lądowych, nabiera wody w usta, to nie tai swoich zamiarów wobec oddziałów Talibanu. Codziennie w miejscowych językach, na terytorium Afganistanu prowadzone są transmisje radiowe z pokładu specjalnego samolotu sił powietrznych EC-130 Commando Solo. Stany Zjednoczone nie pozostawiają w nich żadnej wątpliwości – ostrzegają nie tylko przed atakiem bombowym, ale także przed działaniami śmigłowców i komandosów sił specjalnych. „Nasze śmigłowce otworzą ogień na wasze obozy, zanim zdążycie je dostrzec na ekranach waszych radarów” – mówi jeden z komunikatów. „Nasze bomby trafiają tak celnie, że możemy je wam wrzucić przez okno” – twierdzi kolejny. "Zróbcie tak: nie dawajcie żadnego jedzenia ani schronienia, ani nie udzielajcie żadnej pomocy Talibom albo bin Ladenowi. To będzie wielkie wsparcie w naszych wysiłkach. Trzymajcie się z daleka od instalacji wojskowych, budynków rządowych, obozów terrorystycznych, dróg, fabryk i mostów" - nawołuje armia USA.

W weekend rozpoczęła się też akcja zrzucania ulotek. Jedna z ulotek przedstawia zachodniego żołnierza w mundurze polowym i hełmie, ściskającego rękę mężczyzny w tradycyjnym stroju afgańskim. W tle widać góry, a podpis głosi, że do Afganistanu przybyło "partnerstwo narodów" z misją pomocy tamtejszemu ludowi. Inna ulotka zachęca do słuchania "Radia Informacyjnego" i podaje odpowiednie częstotliwości i godziny audycji. Pentagon podał, że rozgłośnia zaczęła nadawać już wcześniej, jednak zła pogoda spowodowała opóźnienie zrzutu druków. Wojna psychologiczna trwa.

Foto: US Army

13:30