Dwie osoby zginęły, a kilka zostało rannych w wyniku serii lawin, które w piątek zeszły w Alpach włoskich. Akcje ratunkowe utrudniał silny wiatr, który uniemożliwił użycie śmigłowców - poinformowały służby ratownicze.

REKLAMA

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Pierwsza lawina zeszła w dolinie Maira, w południowo-zachodniej części Alp, niedaleko granicy z Francją, w regionie Piemont. Jak przekazał włoski Soccorso Alpino, jedna osoba zginęła, a dwie zostały ranne - jedna z nich jest w stanie krytycznym. Ratownicy musieli wyruszyć pieszo z niższych partii gór, ponieważ silny wiatr uniemożliwił dotarcie śmigłowców na miejsce zdarzenia.

Do drugiej lawiny doszło w okolicach Pragelato, popularnego ośrodka narciarskiego położonego około 60 km na zachód od Turynu. Kobieta, która została porwana przez lawinę, zdołała się wydostać, jednak z powodu odniesionych obrażeń nie była w stanie się poruszać. Ratownicy prowadzili akcję ewakuacyjną, jednak także w tym przypadku warunki pogodowe ograniczały możliwość użycia śmigłowców.

Władze monitorowały również doniesienia o trzeciej lawinie w Piemoncie, jednak na razie nie podano szczegółów, dotyczących możliwych poszkodowanych.

Tymczasem w regionie Wenecja Euganejska, na stoku Vajo Gabene w Małych Dolomitach, lawina zabiła 50-letniego narciarza wysokogórskiego - podała agencja ANSA.

Ratownicy dotarli do poszkodowanego śmigłowcem, jednak nie udało się go uratować.

W ostatnich dniach w Alpach panują trudne warunki - obfite opady śniegu i silny wiatr znacznie zwiększyły ryzyko zejścia lawin. Lokalne władze apelują o ostrożność i odradzają wyjścia poza wyznaczone trasy, ponieważ sytuacja pozostaje bardzo niebezpieczna.