Dziennik "New York Times" krytykuje w piątkowym wydaniu czeskiego prezydenta Milosza Zemana jako polityka, który promuje interesy Chin, pomagając w ten sposób w umacnianiu ich wpływów w Europie.

REKLAMA

Dla Chin czeskie umizgi były pełnym zwycięstwem: zdobyły w Europie pewnego przyjaciela - wojskowego sojusznika Ameryki i państwo uważane niegdyś za ostoję liberalnej demokracji w strategicznie ważnym regionie. I jak oświadczył Zeman, Republika Czeska ma nadzieję stać się "niezatapialnym lotniskowcem chińskiej ekspansji inwestycyjnej" w Europie - wskazuje gazeta w komentarzu.

Przypomina jednocześnie aresztowanie w Chinach w lutym bieżącego roku podejrzanego o przestępstwa gospodarcze szefa chińskiej firmy energetycznej CEFC Ye Jianminga, który był doradcą ekonomicznym Zemana.

Ukazało to, na jakie niebezpieczeństwa narażają Republikę Czeską te nowe relacje (z Chinami) i zmusiło prezydenta do tłumaczenia się z szybko zaistniałej zażyłości z chińskim biznesmenem - zaznacza "NYT", dodając, że krytycy Zemana uznali sprawę Ye za przestrogę, by Czechy nie wiązały swej przyszłości i swego losu z Chińczykami.

Pełne siły i globalnych ambicji Chiny wykorzystują pieniądze, umowy gospodarcze i inne zachęty do rozszerzania swych zagranicznych wpływów. Atuty te mogą być bardzo nęcące w świecie doświadczającym rosnącego niezaangażowania Waszyngtonu i sporów w Europie. Ale ściślejsze więzi z Chinami oznaczają większą zależność od nieprzenikalnego systemu politycznego, gdzie decyzje podejmuje się za kulisami. Inwestycje mogą być motywowane raczej polityką niż ekonomią, dając w efekcie przedsięwzięcia nieproduktywne - wyjaśnia nowojorski dziennik.

Jak pisze, "w początkach swej politycznej kariery Zeman, populista o grubiańskiej retoryce, ostrzegał przed lizusostwem wobec Rosji i Chin. (...) Jednak realia w Europie zmieniły się od czasu, gdy w 2013 roku został prezydentem. Globalny kryzys finansowy przetestował europejską jedność. Zaczęli przybywać uchodźcy z Syrii, podsycając nastroje natywistyczne i nastawiając lokalnych polityków przeciwko przywódcom UE. Europa Zachodnia przestała się wydawać jedyną opcją".

Gazeta zaznacza, że choć Wielka Brytania, Francja i Niemcy przychylnie witały chińskie inwestycje, to wciąż krytykowały Chiny, jeśli chodzi o przestrzeganie praw człowieka i roszczenia do kontrolowania niemal całego Morza Południowochińskiego. Wschodnia i środkowa Europa takich skrupułów nie miały - dodaje.

Vaclav Havel zaprosił dalajlamę do złożenia państwowej wizyty w 1990 roku, czym rozgniewał Pekin. Wobec Chin używał ostrych słów. (...) Dobrze znany z palenia i popijania Zeman, który kiedyś publicznie zaprzeczył, by pokazał się na swej inauguracji nietrzeźwy, zerwał z tą historią - konkluduje "NYT".

Jak zauważa, wielu Czechów ma inne powody do niezadowolenia ze stosunków z Chinami. Według zajmującej się Chinami grupy badawczej Sinopsis, inwestycje tajwańskie w Czechach były w 2017 roku niemal trzy razy większe od chińskich. Zeman tłumaczy to wprowadzonymi przez Pekin restrykcjami wobec odpływu kapitału za granicę.

Jeśli Zeman martwił się bezpośrednią rolą Pekinu w czeskich interesach, to nie dawał tego po sobie znać. Tej jesieni ma złożyć kolejną wizytę w chińskiej stolicy - kończy swój komentarz "New York Times".

(az)