Amerykanie chcą szybkiego zakończenia wojny z Iranem. Konflikt zaczyna odbijać się na ich portfelach. Nowy sondaż pokazuje wyraźny sprzeciw wobec dalszych działań militarnych. Większość społeczeństwa opowiada się za pokojem, nawet jeśli oznacza to rezygnację z celów administracji Donalda Trumpa.

REKLAMA

  • 66 proc. Amerykanów opowiada się za jak najszybszym zakończeniem wojny z Iranem.
  • Ponad połowa przewiduje negatywny wpływ wojny na swoją sytuację finansową.
  • W listopadzie odbędą się wybory uzupełniające do Kongresu.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Najnowszy sondaż przeprowadzony przez Reuters/Ipsos ujawnia, że dwie trzecie Amerykanów domaga się szybkiego zakończenia wojny z Iranem, nawet jeśli oznaczałoby to rezygnację z osiągnięcia wszystkich celów wyznaczonych przez administrację prezydenta Donalda Trumpa. Wyniki badania pokazują wyraźny zwrot w nastrojach społecznych i rosnące zmęczenie konfliktem na Bliskim Wschodzie.

Podziały polityczne w ocenie konfliktu

Wyniki sondażu wskazują na głębokie podziały polityczne wśród obywateli Stanów Zjednoczonych. Wśród wyborców Partii Republikańskiej, której liderem jest prezydent Trump, ponad połowa (57 proc.) popiera dłuższe zaangażowanie militarne w Iranie, jeśli miałoby to prowadzić do realizacji wszystkich celów politycznych i wojskowych. Jednak nawet w tym gronie aż 40 proc. respondentów opowiada się za szybkim zakończeniem konfliktu.

W skali całego społeczeństwa tylko 27 proc. badanych popiera kontynuowanie działań wojennych do momentu osiągnięcia wszystkich założeń. Z kolei aż 66 proc. ankietowanych chce jak najszybszego pokoju, nawet kosztem częściowych ustępstw.

Sondaż pokazuje również, że zaledwie 35 proc. Amerykanów popiera amerykańskie ataki na Iran. Przeciwnego zdania jest aż 60 proc. respondentów, co stanowi wyraźny sygnał dla administracji w Waszyngtonie, że społeczne poparcie dla dalszej eskalacji konfliktu jest ograniczone.

Ceny paliwa

W USA jednym z najbardziej odczuwalnych skutków trwającej wojny są rosnące ceny benzyny. Dwie trzecie ankietowanych, w tym 40 proc. wyborców Republikanów, spodziewa się dalszego wzrostu cen paliw w ciągu najbliższego roku. To właśnie kwestie ekonomiczne coraz częściej pojawiają się w debacie publicznej jako główny powód niechęci do kontynuowania działań wojennych.

Ponad połowa respondentów uważa, że wojna będzie miała negatywny wpływ na ich osobistą sytuację finansową. Wśród zwolenników Republikanów ten odsetek wynosi 39 proc. Obawy o domowe budżety i rosnące koszty życia stają się coraz ważniejszym argumentem w dyskusji o przyszłości amerykańskiego zaangażowania na Bliskim Wschodzie.

Wybory uzupełniające do Kongresu

Na tle narastających napięć społecznych i gospodarczych zbliżają się wybory uzupełniające do Kongresu, które odbędą się w listopadzie. To właśnie wtedy Amerykanie zdecydują, czy Republikanie utrzymają większość w obu izbach parlamentu. Tradycyjnie partia urzędującego prezydenta traci część poparcia w wyborach uzupełniających, a obecna sytuacja międzynarodowa i niezadowolenie społeczne mogą dodatkowo wpłynąć na wynik wyborów.

Wojna na Bliskim Wschodzie rozpoczęła się 28 lutego od serii nalotów przeprowadzonych przez Izrael i Stany Zjednoczone na terytorium Iranu. W odpowiedzi Teheran przeprowadził ataki zarówno na Izrael, jak i na państwa arabskie w regionie Zatoki Perskiej. Celem irańskich działań stały się amerykańskie bazy wojskowe oraz obiekty cywilne, takie jak lotniska i instalacje petrochemiczne.

Jednym z najbardziej dotkliwych skutków konfliktu było zablokowanie przez Iran cieśniny Ormuz, kluczowego szlaku transportowego dla eksportu ropy naftowej z Bliskiego Wschodu. To właśnie ten ruch przyczynił się do gwałtownego wzrostu cen paliw na światowych rynkach i wywołał niepokój wśród amerykańskich konsumentów.