Postępowa Bułgaria wygrywa wybory parlamentarne w Bułgarii - wynika z pierwszych oficjalnych danych Centralnej Komisji Wyborczej (CEC). Koalicja Rumena Radewa zdobywa samodzielną większość, co oznacza polityczny przełom po latach kryzysu i niestabilnych rządów.
- Postępowa Bułgaria prowadzi w wyborach z wynikiem ok. 43,7 proc., zdobywając samodzielną większość w parlamencie.
- Zwycięstwo Rumena Radewa może zakończyć wieloletni kryzys polityczny i zapoczątkować głębokie zmiany w kraju.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W niedzielnych wyborach parlamentarnych w Bułgarii wyraźnie prowadzi koalicja Postępowa Bułgaria z wynikiem bliskim 43,7 proc. poparcia - wynika z pierwszych oficjalnych danych Centralnej Komisji Wyborczej (CEC).
Ugrupowaniu przewodzi były prezydent Rumen Radew, który w styczniu zrezygnował z urzędu, by wystartować w wyborach po długotrwałym kryzysie politycznym i masowych protestach. Według wstępnych wyników wyborów jego formacja odniosła zdecydowane zwycięstwo.
Jesteśmy gotowi na różne opcje, aby Bułgaria miała stabilny rząd. Zrobimy wszystko, co możliwe, aby uniknąć konieczności ponownego organizowania wyborów. To katastrofa dla kraju i oznacza wpadanie z kryzysu w kryzys - powiedział Radew w pierwszym powyborczym komentarzu dla telewizji bTV.
Na drugim miejscu znajduje się koalicja Kontynuujemy Zmiany-Demokratyczna Bułgaria (PP-DB), która minimalnie wyprzedza centroprawicową partię GERB-SDS byłego premiera Bojko Borisowa. Obie formacje zdobywają odpowiednio około 15,2 proc. i 12,5 proc. głosów, choć różne ośrodki badawcze przedstawiają odmienne szacunki - według Market Links GERB może zajmować drugie miejsce z wynikiem 15,6 proc., a PP-DB trzecie z 13,4 proc.
Z dotychczasowych danych wynika, że próg wyborczy przekracza co najmniej pięć ugrupowań. Do parlamentu dostają się także m.in. nacjonalistyczne "Wazrazhdane" oraz Ruch na rzecz Praw i Wolności (DPS), choć według części analiz ugrupowanie to notuje najgorszy wynik w swojej historii. Na granicy 4-procentowego progu pozostają kolejne partie, w tym "Wieliczje", MECH oraz BSP - Objedniona Lewica.
Według danych CEC z godziny 01:00, przy przeliczonych 14,8 proc. protokołów komisji wyborczych, rozkład głosów przedstawia się następująco:
- Postępowa Bułgaria - 151 103 głosy (43,7 proc.)
- PP-DB - 52 640 głosów (15,2 proc.)
- GERB-SDS - 43 207 głosów (12,5 proc.)
- "Wazrazhdane" - 17 117 głosów (4,95 proc.)
- DPS - 15 173 głosy (4,39 proc.)
- "Wieliczje" - 12 258 głosów (3,55 proc.)
- MECH - 11 819 głosów (3,42 proc.)
- BSP - OL - 10 841 głosów (3,14 proc.)
- "Błysk" - 11 070 głosów (3,20 proc.)
Bułgaria stoi u progu głębokiej przemiany politycznej. Wszystko wskazuje na to, że nowe Zgromadzenie Narodowe będzie znacznie mniej rozdrobnione niż poprzednie - zamiast dziewięciu ugrupowań może składać się z pięciu, z wyraźną dominacją zwycięzcy.
Postępowa Bułgaria może uzyskać samodzielną większość - co najmniej 121 mandatów w 240-osobowym parlamencie. Oznaczałoby to możliwość samodzielnego utworzenia rządu bez konieczności budowania koalicji.
Tak wysoki wynik w historii najnowszej bułgarskiej polityki osiągnęła wcześniej jedynie partia GERB w swoich pierwszych wyborach w 2009 roku. Obecnie jednak GERB stoi w obliczu wyraźnego spadku poparcia - do poziomu około 11-14 proc.
Analitycy wskazują, że wygrana Postępowej Bułgarii może zakończyć okres politycznych napięć, który zaczął się po antykorupcyjnych protestach w 2020 roku.
Niedzielne głosowanie było ósmymi wyborami parlamentarnymi w Bułgarii w ciągu ostatnich pięciu lat. Według danych ośrodka Miara frekwencja wyniosła 48,7 proc., czyli była wyższa niż w poprzednich wyborach w 2024 roku.
Choć samodzielna większość wydaje się realna, prawdopodobnie konieczne będą rozmowy z innymi ugrupowaniami. Kluczowe znaczenie może mieć uzyskanie większości konstytucyjnej 160 głosów, niezbędnej do przeprowadzenia reform w wymiarze sprawiedliwości, w tym wyboru Najwyższej Rady Sądownictwa.
Rumen Radew zapowiedział, że przedstawi szczegółowe plany po ogłoszeniu ostatecznych wyników. Nasze kroki są jasno opisane w programie demontażu modelu oligarchicznego - powiedział podczas krótkiego briefingu.
Według części polityków związanych z jego ugrupowaniem nowy rząd mógłby powstać już w połowie maja, a premierem zostałby sam Radew.
Rumen Radew jest uznawany za polityka prorosyjskiego i eurosceptycznego, co budzi kontrowersje zarówno w kraju, jak i wśród partnerów Bułgarii w Unii Europejskiej i NATO. W przeszłości sprzeciwiał się wsparciu wojskowemu dla Ukrainy w wojnie z Rosją.
Ostateczne wyniki wyborów będą znane po przeliczeniu wszystkich głosów. Wstępne wyniki pokazują jednak, że ich rezultat może znacząco zmienić układ sił politycznych w kraju i wpłynąć na jego kierunek polityki zagranicznej.