Belgijskie ministerstwo zdrowia zaleciło usuwanie "w rozsądnym terminie" implantów piersi PIP francuskiej firmy z uwagi na ryzyko ich pęknięcia. Włoscy chirurdzy zaskarżyli producenta i firmę, która protezy te certyfikowała.

REKLAMA

Włoskie stowarzyszenie chirurgów estetycznych AICPE zaskarżyło do sądu nieistniejącą już francuską spółkę Poly Implant Prothcse (PIP) produkującą implanty piersi oraz niemiecką organizację TUV Rheinland - globalnego dostawcę usług certyfikacji bezpieczeństwa i jakości wyrobów. Złożyliśmy w sądzie w Rzymie pozew ponieważ chirurdzy, którzy wszczepiali protezy piersi, również padli ofiarą oszustwa, tak jak wszystkie pacjentki - wyjaśnia w komunikacie wiceprezes AICPE Mario Ceravolo. Według ocen prasy implanty PIP we Włoszech nosi ok. 4 300 kobiet.

Belgijskie ministerstwo zdrowia i Wysoka Rada ds. Zdrowia (CSS) zaleciły usuwanie tych implantów. Jak dotąd w Belgii, gdzie wszczepiono kobietom co najmniej 674 implanty PIP, zalecano zwiększenie monitorowania pacjentek i pilne usuwanie pękniętych protez. Ubezpieczenie zdrowotne będzie pokrywać koszt operacji w przypadku pęknięcia protezy lub prewencyjnie w przypadku komplikacji udokumentowanych przez lekarza. Koszt wymiany implantów wszczepionych z powodów estetycznych nie będzie zwracany przez ubezpieczenie zdrowotne.

Rząd francuski w grudniu zalecił profilaktyczne usunięcie protez, które we Francji nosi ok. 30 tys. kobiet. Brazylia i wiele innych krajów zakazało wcześniej stosowania implantów firmy PIP.

Tymczasem TUV Rheinland, przeprowadzająca certyfikacje w 62 krajach, sama uznała się za ofiarę "oszustwa wyjątkowo dobrze zorganizowanego" przez PIP. Podczas kontroli wszystko było dobrze zrobione. Naprawdę jak wyreżyserowane - mówił w wywiadzie w końcu stycznia prawnik TUV Rheinland, Olivier Gutkes.

Założyciel firmy PIP Jean-Claude Mas, aresztowany w zeszłym tygodniu we Francji, przyznał, że stosował żel bez homologacji. Odpierał zarzuty o stwarzanie zagrożenia dla zdrowia. Mas został zwolniony z aresztu w Marsylii za kaucją w wysokości 100 tys. euro.

84 proc. produkowanych w Marsylii implantów trafiało na eksport, często pod innymi markami (m.in. holenderskiej firmy Rofil oraz pod nazwą M-Implant i Tibreeze), głównie do Ameryki Łacińskiej, Hiszpanii i W. Brytanii. Na świecie nosi je 400-500 tys. kobiet. Ok. 500 w Polsce.